To, co się dzieje na ostatnich posiedzeniach sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, pokazuje kompletny brak kultury i komunikacji międzyludzkiej. Jak pani się czuje na tych spotkaniach?
- Tak, to, co się tam dzieje jest dla mnie wielkim rozczarowaniem. Nie ma dyskusji, nie ma argumentów, to nie jest forum wymiany poglądów. One po prostu odzwierciedlają układ polityczny. Jest partia rządząca, która przewodzi komisji i opozycja. Jeden z posłów SLD złożył wniosek o zakończenie dyskusji, choć ona de facto jeszcze nawet się nie rozpoczęła. Posłowie nie skończyli zadawania pytań, a KRRiT nie udzieliła im odpowiedzi. I co się stało? Jego wniosek przegłosowano. To dla mnie specyficzne doświadczenie, nie tyle nawet dyrektora fundacji, ile obywatela, który głosuje w wyborach. Tam dominuje agresja, a nie argumenty.
TV Trwam nie dostała koncesji na pierwszym Multipleksie, bo KRRiT uznała, że reprezentująca tę telewizję fundacja nie ma wystarczającej „siły ekonomicznej”. Prawda okazała się jednak zupełnie inna?
- Tak. Przeanalizowaliśmy majątek również innych podmiotów i fakty były szokujące. Nasz majątek trwały wynosił w 2010 r. 86.606.000 zł, a otrzymały koncesję: firma Eska, która ma majątek w wysokości 23,416 zł, firma Lemon Records 246.460 zł czy firma Stawka, która ma majątek trwały w wysokości... 0 zł. Mówienie, że jesteśmy w gorszej sytuacji lub mamy mniejszy potencjał, zakrawa na żart. Kapitał własny, który mówi o sile finansowej danej firmy, u nas wynosi ponad 20.500.000 zł, podczas gdy firma Eska od dwóch lat wykazuje ujemny kapitał 3.000.800 zł. Przecież jeśli nie ma kapitału, to firma powinna ogłosić upadłość. Ona na rynku zbankrutowała, ponieważ nie jest w stanie na bieżąco regulować swoich zobowiązań. Na minusie jest też Lemon Records. Firma Stawka ma kapitału dodatniego 91.000 zł. Jak można mówić, że my jesteśmy ekonomiczne słabsi? Z kim oni nas porównują?
Jak mrówkę ze słoniem. Choć tu firma bardzo stabilna finansowo przegrywa z firmami, które nie mają nic lub niewiele. Dlaczego?
- Nie mają majątku, ale mają bogatych właścicieli – jak mówi o tym KRRiT. Ci majętni właściciele mają to nadawanie udźwignąć. Oni mogą również te firmy sprzedać, zrobić to z dnia na dzień. KRRiT tego jasno dziś nie reguluje.
Wydawało się, że proces cyfryzacji jest na tyle istotny, że będzie bardzo przejrzysty.
- I deklarował to pan Jan Dworak. Jednak działania KRRiT nie promują firm stabilnych, silnych ekonomicznie, choć mówił na sejmowej komisji 14 grudnia 2011 r., że „wiarygodność ekonomiczna i finansowa była dla nas niesłychanie ważna.” Gdy się porównuje liczby z tymi słowami, to widać, że ma miejsce farsa.
Jest też uspokajający ton KRRiT, że są jeszcze inne Multipleksy; jak nie w pierwszym, to w kolejnych znajdzie się miejsce dla TV Trwam i po co ten cały szum?
- To są półprawdy. Z pierwszego Multipleksu dociera się do widzów za darmo. Na następnych, tak jest zapisane obecnie w koncesji, będą programy kodowane i płatne. To jest ogromna różnica. Mam podstawowe programy za darmo, po co więc mam płacić za dodatkowe? My nie jesteśmy bogatym społeczeństwem. Obecnie program TV Trwam dostarczamy za darmo do kablówek, bo uważamy, że jest on misyjny i powinien docierać do każdego, kto chce go oglądać.
Ale pan Dworak powiedział, że TV Trwam dociera do 9 mln widzów, a ogląda ją tylko 6 tys. Sam już nie wiem, czy nie mówił o jakiejś telewizji osiedlowej. Skąd on wziął takie dane?
- Nie mam pojęcia. Jeśli popiera nas obecnie prawie 1,5 mln osób, to też pokazuje realny zasięg działania TV Trwam. Wiemy, z iloma kablówkami mamy podpisane umowy, ile naszych dekoderów zostało wyprodukowanych. Gdyby to było 6 tys., nie utrzymalibyśmy się. Ta liczba to kpina z osób, do których mówi takie słowa przewodniczący KRRiT.
Jaki obraz pokazuje nam działanie KRRiT.
- Demokracja została zachwiana. Bardzo rzadkie dobro zostało nieklarownie rozdysponowane. Pan Dworak mówił, że ma „swobodę oceny”. Co to znaczy? Czy oceny w kryteriach prawa czy poza nim? Dlaczego nie ma tutaj sprawiedliwego działania, a jest faworyzowanie jednych, a dyskryminowanie drugich?
Czy jest szansa na pozytywne rozwiązanie sprawy przydziału koncesji dla TV Trwam?
- Rząd powinien zlecić NIK sprawdzenie całego tego procesu. Pójście z tym do sądu i nawet wygranie sprawy niczego nie załatwi, bo miejsca na Multipleksie będą już dawno zajęte, a sprawa będzie się ciągnąć przez lata. Miejsce dla TV Trwam dotyczy osób, których interesuje całe spektrum podawanych w mediach informacji, osób ciekawych świata różnych przekonań. Mam nadzieję, że się uda. Walczymy.
Powodzenia.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

