Po tym jak kilka pań na Kongresie Kobiet domagały się zniszczenia mitu „matki Polki”, wpadły syzbko na kolejny pomysł jak unowocześnić nasze yacofane państwo. Postulaty na zakończenie dwudniowego IV Kongresu Kobiet przedstawiła premierowi prezes stowarzyszenia Kongres Kobiet Anna Karaszewska. Czego domagają się panie? Chcą liberalizacji ustawy aborcyjnej ( czytaj: zalegalizowania zabijania jeszcze większej ilości dzieci nienarodzonych), refundacji zapłodnienia in vitro ( czytaj: aby podatnicy- chrześcijanie płacili za zabiegi niezgodne z ich sumieniem), bezpłatnej antykoncepcji ( patrz- poprzedni postulat) oraz edukacji seksualnej w szkołach, która rzekomo jest antidotum na wszelkie problemy świata.
Są oczywiście jeszcze inne postulaty, ale to tylko pochodne powyższych marzeń kobiet z zideologizowanego do granic możliwości Kongresu. Zresztą premier Donald Tusk, który potrzebuje akceptacji instytucji europejskich już zapowiedział wprowadzenie parytetów ) suwakowych!) na listach wyborczych. Czy zaakceptuje inne postulaty armii pań z generałową Środą na czele? Zapewne nie. To jeszcze nie ten etap. Jednak jego następcy mogą dać się porwać Kazi Szczuce czy profesorce Środzie. Ba, ktoś może nawet ulec urokowi Marii Czubaszek. W końcu cuda się zdarzają. Patrząc na organiczną pracę „kawiorowych feministek”- jak pięknie nazwała panie z Kongresu Magdalena Żuraw ( znana jako aniołek prezesa Kaczyńskiego) można podejrzewać, że w przypadku dojścia do władzy bardziej lewicowej ekipy, możemy obawiać się realizacji marzeń pogromczyń „matki Polki”. Ciekawe czy również wtedy na Kongresie pojawi się żona rzekomego konserwatysty z Krakowskiego Przedmieścia? Jej występ na kończońcym się Kongresie pasował jak Gowin do Platformy Obywatelskiej. No, ale w końcu głowa naszego państwa popiera jako katolik in vitro, "bo jest za życiem". W takim właśnie kierunku zmierzamy...
Vince

