Kobieta zdecydowała się na urodzenie dziecka obcej parze w zamian za 32 tysiące złotych. Dziecko urodziło się po zabiegu zapłodnienia in vitro. Kobieta oddała go zgodnie z umową parze Warszawiaków. Jednak szybko rozpoczęła walkę sądową o jego odzyskanie, ponieważ stwierdziła, że pokochała go w czasie ciąży. Dodatkowo nie było pewności, że do zapłodnienia in vitro wykorzystano nasienie mężczyzny, który zgłosił się do surogatki. Klinika, która przeprowadzała zabieg sztucznego zapłodnienia, zgubiła dokumentację dotyczącą chłopca.

Sprawa opieki nad dzieckiem przez rok była rozpatrywana przez stołeczny sąd. W tym czasie dziecko żyło z parą mieszkańców Warszawy, który zgłosili się do surogatki. To właśnie miało przesądzić o zrzeczeniu się przez łodziankę władzy rodzicielskiej nad synem. Stwierdziła, że dziecko zdążyło się już przywiązać do ludzi, z którymi mieszka, i traktuje ich jak rodziców.

Ponieważ polskie prawo stwierdza, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła, dopiero po decyzji surogatki para z Warszawy będzie mogła wystąpić o adopcję syna, którego wychowuje.

Surogatka obecnie chce się skupić nad opieką nad swoimi córkami: 10-letnią Patrycją i 6-letnią Gabrysią. Sąd w Łodzi chce jednak ograniczyć jej władzę rodzicielską nad dziewczynkami, ponieważ ma wątpliwości, czy jest ona w stanie opiekować się nimi.

żar/Polskatimes.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »