Najnowszy tekst profesory Magdaleny Środy jest jednak również, co pozostaje już tradycją ostrym atakiem na religię, biologię, tradycyjną szkołę (nie jest jasne, gdzie takową Środa znalazła, ale niech tam) Platformę Obywatelską i PiS, które rzekomo mają prezentować taką samą wizję szkoły. „Szkoła ma być oazą dziewiętnastowiecznych snów o sile polskiej rodziny, religijności i niezwykłości narodowej martyrologii. "Produktem" szkoły - używając nowoczesnego języka minister Szumilas (na słowie "produkt" nowoczesność MEN się kończy) - powinien być religijny patriota. O patriotkach szkoła milczy, bo przecież w powstaniach nie walczyły” - podkreśla Środa.


„Jarosław Kaczyński, w swoim jakże nowatorskim "exposé", domagał się dopiero co ustawowych gwarancji dla obowiązkowego nauczania języka polskiego, religii i historii, "w pełnym wymiarze godzin, we wszystkich szkołach". Bo Polak ma być Polakiem, a nie tam jakimś Europejczykiem, a kobieta ma rodzić, a nie być Polakiem. Myślę, że minister Szumilas i cały klub PO gorliwie przyklasną żądaniom Kaczyńskiego, bo PO tak jak PiS ceni historię, tradycję i żadnej nowoczesności w szkole nie potrzebuje” - uzupełnia. I niestety nie wyjaśnia, co jest złego w rodzeniu dzieci (jedyny problem jaki jest dla mnie z tym związany to fakt, że moje dzieci będą zmuszone pracować na emeryturę również dla profesory), albo w byciu Polakiem.

 

Niedopuszczalne jest również to, że – zdaniem profesor Środy – obie partie są zwolennikami „konserwatywnej szkoły”. A ta jest złem absolutnym. „Bo czy wstawimy do szkół komputery, czy zlikwidujemy gimnazja, szkoła pozostanie i tak XIX-wieczną konserwatywną instytucją, wylęgarnią stereotypów, zbiorowiskiem szkodliwych polskich mitów, która czyni młodych ludzi bezradnymi wobec problemów i wyzwań współczesności” - pisze Środa. Co tak okropnego jest w tej tradycyjnej szkole? „Niechaj pan premier nie fascynuje się tak "maszyną" i techniką, tylko zajrzy do programów szkolnych i przeanalizuje sobie ich wymiar aksjologiczny i wychowawczy, to zobaczy Kmicica, którego jedyną etyką jest modlitwa, a jedynym przygotowaniem do życia obywatelskiego - wojaczka. W polskiej szkole nie ma tego, co najważniejsze: nauki myślenia (internet jej nie sprzyja), praktycznej edukacji obywatelskiej, edukacji ekologicznej, seksualnej i wreszcie - etyki będącej przygotowaniem do publicznej debaty. Nauczyciele są najbardziej konserwatywną i religijną grupą zawodową, oporną na wszelkie zmiany ("Diagnoza społeczna" Czapińskiego). Cyfryzacja tego nie zmieni” - napisała Środa.

 

TPT/Wyborcza.pl