Jej fotografie należą do tych, które ogląda się ze wzruszeniem, złością a czasami nawet i łzami w oczach. Wśród nich jest na przykład zdjęcie pudełka wypełnionego plastikowymi torbami ze szczątkami dzieci w środku. Była to część ciał, które pani Miller i inni obrońcy życia przechwycili w latach osiemdziesiątych na przedmieściach Chicago. Przez rok trzymano je w domu nie wiedząc do końca co z nimi zrobić. Pogrzeb z udziałem biskupa miał miejsce dopiero po jakimś czasie.
Działalność pani Miller znaczą też makabryczne znaleziska nienarodzonych dzieci w koszach na śmieci. Opowiadała o technice robienia zdjęć nienarodzonych dzieci, o tym jak na początku pożyczała drogie obiektywy "żeby wydobyć więcej szczegółów". Stwierdziła, że nie chce już robić zdjęć krwawym strzępom, tylko pokazywać piękno i człowieczeństwo nienarodzonego dziecka.
MaRo
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
