Niewątpliwie taką polityczną herezją… pardon – politycznym kompromisem jest zapowiedź świeżo upieczonego ministra rolnictwa Stanisława Kalemby, który w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” już zapowiedział wprowadzenie podatku dochodowego dla rolników. I chociaż polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego tłumaczy, że nie dojdzie do sytuacji w której chłopi będą zmuszeni płacić dwóch podatków – dochodowego i rolnego, a należność będą rozliczać gminy, to pomysł wzbudza wielkie kontrowersje wśród rolników, którzy przekonują, że to początek „zaciskania pętli” na szyi przeciętnego Kowalskiego, który zajmuje się pracą na roli.

Na tym nie koniec. Już w  2013 roku rolnicy, prowadzący największe gospodarstwa, będą musieli prowadzić księgę przychodów i rozchodów. Wszystko pod kątem podatku dochodowego.  Nie obędzie się od szkoleń, które „mają przygotować rolników do zmian”. – Polityka PSL-u nie ma wiele wspólnego z obroną interesów chłopów, ale drobnych posiadaczy ziemskich. To raczej polityka rozkułaczania i dobijania większych gospodarzy – mówi Jacek, rolnik z powiatu pułtuskiego. Jego zdaniem wszelkie pozytywne działania PSL-u na rzecz rolnictwa są tylko próbą szukania łatwego poklasku, a nie przyczyniania się do rozwoju polskiej wsi.

W podobnym tonie wypowiada się poseł Henryk Kowalczyk (PiS), były wiceminister rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. - Rozmawiam z rolnikami i wiem, że PO w środowisku rolniczym jest wręcz znienawidzona. Nie dociera jeszcze do wszystkich, że w tym niszczeniu rolnictwa Platformie Obywatelskiej sekunduje PSL. Musimy pamiętać, że to koalicjant i nawet jeśli mówi inaczej, to głosuje tak jak Platforma – mówi Kowalczyk.

Jak zauważa poseł PiS, resort rolnictwa w 2006 i 2007 r., czyli za kadencji Jarosława Kaczyńskiego, wynegocjował i zatwierdził Plan Rozwoju Obszarów Wiejskich, który stanowił największy program w całej Unii Europejskiej, szacowany na 17,5 mld euro. To właśnie wówczas doszło również do stabilizacji rynków: owoców miękkich, zboża, mleka, itd. Warto również wspomnieć o takich rozwiązaniach, jak dopłaty do paliwa rolniczego, materiału siewnego czy ubezpieczeń upraw rolnych. Ubezpieczenia trzeba było jednak zmodyfikować, czego nie zrobiono przez 4 lata trwania koalicji PSL-PO, przez co ich system funkcjonuje wadliwie. Budżet krajowy na rolnictwo w 2007 r. sięgał 3 proc. PKB, natomiast w czasie rządów PO zszedł poniżej 2 proc. PKB. - W rolnictwie staraliśmy się robić to, co mogliśmy i były efekty. Dlatego właśnie rok 2007 był zdecydowanie dochodowym okresem dla rolnictwa. Natomiast następne lata to straty. Jak widać niewiele trzeba, żeby coś zepsuć - komentuje Henryk Kowalczyk.
 

Oczywiście można twierdzić, że rolnictwo powinno funkcjonować, jak każdy inny sektor i nie ma niczego zdrożnego we wprowadzaniu podatku dochodowego dla rolników. Tyle, że rolnictwo ma swoją specyfikę i nie jest poddane wyłącznie niewidzialnej grze rynkowej. Np. rolnictwo europejskie jest niesamowicie regulowanym sektorem, stąd bardzo wiele zależy od decyzji bądź ich braku. I właśnie dlatego resortem odpowiedzialnym za rolnictwo powinna kierować osoba przewidująca, myśląca w sposób perspektywiczny.  Jak widać, takiej przewidywalności brakuje politykom Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy przedkładają bezpieczne miejsce przy platformerskiej władzy, ponad interes polskiej wsi.

Najsmutniejsze jest jednak to, że łaska PO ma tak wielka moc sprawczą, że zmienia światopogląd polityków PSL. Warto przypomnieć, że wspomniany minister rolnictwa Stanisław Kalemba, jeszcze jako poseł, miał opinię nieugiętego obrońcy status quo, który bardzo niechętnie patrzy na zmiany w rolnictwie. Zwłaszcza takie spod znaku „słońca Peru”. A przecież to nie koniec. Już mówi się o swobodnym obrocie ziemią, zmianach w kwotach mlecznych i innych ważnych kwestiach dla polskiej wsi. Co wtedy? Czy znów PSL-owcy zadowolą się poklepaniem po plecach ze strony platformersów? Czy dalej będzie odpowiadać im rola pożytecznych najemników, odwalających całą czarną robotę?

Oby polski rolnik nie musiał się o tym przekonać…

Aleksander Majewski


Artykuł ukazał się w w najnowszym numerze tygodnika "Nasza Polska" Nr 37 (880) z 11 września 2012 r.