Przez ostatni tydzień gościł w Polsce Nicolas Nicas, szef amerykańskiej Bioethics Defense Fund. W trakcie wykładów genialnie ukazał, że próżno szukać jakiegokolwiek zrozumienia podstaw amerykańskiego prawa aborcyjnego bez refleksji nad utrwalanym przez dziesięciolecia przez sądy USA poglądem o niepełnym człowieczeństwie murzynów. Tym samym od połowy XIX w., a więc sprawy Dreda Scotta do „kultury prawnej” Stanów wszył się pogląd, że nie każdy jest w pełni człowiekiem. Patrząc obecnie na mapę rozmieszczenia klinik aborcyjnych w USA nawet mało zorientowana osoba dostrzeże, że większość tych „medycznych ośrodków” zlokalizowanych jest w murzyńskich dzielnicach biedy. Ciekawe…
W „Czasie zabijania” Samuel L Jackson, jak pamiętamy zabija dwóch gwałcicieli jego dziewięcioletniej córeczki, którym ,,nieudało się zabić tej czarnej małpy". A co ma do tego aborcja?? Po pierwsze, w filmie sprawiedliwość bierze w ręce ojciec dziecka. Tu nie ma dyskusji. To ojciec jest tym, który ma chronić, ma się upomnieć, ma osłaniać dziecko.
Nicolas Nicas w wykładach zwrócił uwagę, że w USA w ciągu czterdziestu lat istnienia prawa aborcyjnego zabito ponad 50 mln dzieci. Spytajmy nieśmiało...gdzie byli wtedy ich ojcowie? Jak wielu z nich w ogóle miało jakąkolwiek szansę by krzyknąć: nie zgadzam się, zabraniam!!! Gorzej, nikt takiej statystyki nie prowadzi. Przecież w Polsce, w której zgodnie z prawem dzieckiem jest osoba od chwili poczęcia ojciec też nie ma prawa głosu. A gdyby w sytuacji dowiedzenia się przed ,,zabiegiem" mężczyzna skierował sprawę do sądu, co wtedy? Jaką linię obrony dziecka wówczas przyjąć: niepoczytalność matki, prawa dziecka, może zakaz dyskryminacji z racji na wiek? Dlaczego decyzje o życiu i śmierci podejmuje tylko jeden rodzic? To ojciec jest tym, który przed Bogiem będzie zdawał sprawę z życia swojej rodziny. Ma on prawo powiedzieć kategoryczne NIE. Ma prawo, jak lew walczyć o prawo do życia własnego dziecka.
Załóżmy, że do tego by doszło, że rodzice spotykają się w sądzie. W Stanach sądy są szybsze, a aborcję można wykonać przed porodem, żaden problem! Wróćmy do sali sądowej. Tata, staje na przeciwko sądu. Może dziecko już go trochę słyszy..? Czas mowy końcowej. Warto tu skorzystać z pomysłu młodego adwokata, bohatera ,,Czasu zabijania". Mówi on mniej więcej tak: zamknijmy oczy, wyobraźmy sobie małą dziewczynkę, jej oczy, dłonie, delikatny uśmiech. Pomyślmy, że nagle ktoś silniejszy zaczyna ją dusić, niszczy po kolei każdy fragment ciała tej młodej damy. Pomyślmy, że ona się szarpie, krzyczy, ale nikt jej nie słyszy. Ten ktoś jest silniejszy, zdecydowany by zrobić krzywdę. Czy ją widzicie, jak ulatuje życie z jej drobnego ciała, które nie zazna już przytulenia? Czy widzicie tą dziewczynkę, czy widzicie te zamknięte oczka? A teraz wyobraźcie sobie..że ona się jeszcze nie urodziła.
Czas aborcji to czas zabijania.
Błażej J. Kmieciak
