Joanna Kluzik-Rostkowska jako minister edukacji miała do dyspozycji służbową limuzynę. Jak donosi "Super Express" oprócz tego pobrała jeszcze 18 tys. zł na paliwo do prywatnego auta.
Jak wynika z roliczeń za biura poselskie za 2015 rok, była szefowa resortu edukacji narodowej z PO, w okresie sprawowanej funkcji ministra, czyli styczeń - listopad 2015, nalała do prywatnego auta benzyny za 18 tys. złotych.
- Przecież samochód resortowy nie przysługuje do prac związanych z wykonywaniem mandatu posła - przekonuje Joanna Kluzik-Rostkowska.
Jak informuje "Super Express", niemal tyle samo na paliwo do prywatnego auta pobrał były sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, Marcin Kierwiński
- Nie nadużywałem służbowego samochodu do celów niezwiązanych z pracą w Kancelarii Premiera. Prywatnym autem wykonywałem obowiązki posła - tłumaczy.
- Przypomnijmy, że prokuratura, badając sprawę tak zwanych kilometrówek, uznała, że sejmowe przepisy nie regulują tego dokładnie. Politycy na przykład nie muszą rejestrować tras, które pokonują prywatnym autem w celach służbowych. Wystarczy, że wpiszą kwotę za paliwo i podadzą informacje, że to był wyjazd w celu wykonywania mandatu posła. Zatem rozliczenie 18 tys. zł na paliwo do prywatnego auta, gdy się miało do dyspozycji służbowe, jest zgodne z prawem - podkreśla "Super Express"
TAG/se.pl
