W ubiegłym tygodniu w mediach gruchnęła wiadomość, że w przypadku zwycięstwa w wyborach prezydenckich Jarosława Kaczyńskiego szefowa jego sztabu Joanna Kluzik-Rostkowska zostanie wzięta pod uwagę przy wyborze nowego prezesa Prawa i Sprawiedliwości a także szefa kancelarii prezydenta. Choć takie rewelacje można uznać za typową kiełbasę wyborczą dla lewicowego elektoratu, to z drugiej strony pozostawiają one pole do spekulacji – w jakim kierunku nowa „pierwsza dama” PiS-u, która światopoglądowo plasuje się „na lewo od Gowina”, poprowadziłaby swoją partię?
W dziennikarstwie zrobiła wszystko
Gdy, jak opowiada, „w dziennikarstwie zrobiła już wszystko” i w 2004 roku wchodziła do polityki, wybór partii nie był dla niej oczywistością. Cieszyła się bowiem wieloletnią znajomością liderów obu największych partii i bez trudu przygarnąłby ją również Donald Tusk. - Uznałam jednak, że dobrze się znamy i trudno mu będzie odmówić mi miejsca na liście PO. Nie chciałam stawiać go w kłopotliwej sytuacji. Poszłam więc do Jarosława, który nie miałby takiego wyboru – tłumaczyła swoją decyzję w wywiadzie dla "Dużego Formatu". I rzeczywiście, z dobrym przygotowaniem merytorycznym i piarowym, a przy tym ze swoimi liberalnymi poglądami na sprawy moralności zmieściłaby się w szeregach Platformy. W późniejszych latach nieraz udowadniała, że w pewnych sprawach mogłaby porozumieć się nawet z SLD.
Na początku swej drogi politycznej Kluzik-Rostkowska dała się poznać jako gorąca zwolenniczka metody zapłodnienia in vitro i refundowania jej z budżetu państwa. Obecnie chce uregulowania aspektów prawnych powszechnej praktyki zamrażania nieużytych w procedurze zarodków. - Biorąc pod uwagę, że Narodowy Fundusz Zdrowia ma w tym roku do dyspozycji 14 mld zł, to in vitro kosztowałoby 50 milionów. Więc jest to naprawdę jakaś tylko niewielka część tego budżetu, który NFZ ma – tłumaczyła swoje stanowisko w TVN24. Na tym tle jej kandydatura na stanowisko wiceministra ds. rodziny w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej, które objęła w listopadzie 2005 roku, wywołała protesty Ligi Polskich Rodzin. Swoich przekonań w tej sprawie Kluzik-Rostkowska twardo broni do dziś. - W Polsce brakuje porządnej procedury leczenia bezpłodności. In vitro powinno być na końcu tej drogi, zarówno ze względu na obciążenia medyczno-fizyczne kobiety, jak i koszty – powiedziała w trakcie kampanii w rozmowie z Moniką Olejnik.
Przywileje – tak, parady - nie
Z Romanem Giertychem starła się również w kwestii podejścia do homoseksualizmu. Krytykowała jego propozycje zmian w ustawie o oświacie, które miały doprowadzić do zakazu propagandy homoseksualnej. Odpowiadała, że wicepremier dla celów politycznych wykreował nieprawdziwy obraz świata sugerując, „że w Polsce ma miejsce prowadzona na szeroką skalę propaganda środowisk homoseksualnych, skierowana przede wszystkim do szkół. Budował nastrój grozy, sugerując tym samym, że każda osoba zorientowana homoseksualnie jest niebezpieczna dla naszych dzieci i czyha na ich niewinność przed bramami szkół.” Wyraziła także przekonanie, że szkoła nie jest miejscem do epatowania seksualnością, zarówno ze strony osób homo- jak i heteroseksualnych, i gdyby diagnoza Giertycha była prawdziwa, nie wahałaby się przed podjęciem odpowiedniej reakcji.
Szefowa kampanii Jarosława Kaczyńskiego ma mieszane uczucia wobec pomysłu wprowadzenia związków partnerskich, ale opowiada się za pewnymi udogodnieniami dla par jednopłciowych. - Jestem przekonana, że pewne rzeczy powinny być uregulowane... na przykład kwestia dostępu do szpitala i opieki lekarskiej, wtedy, kiedy jeden z partnerów jest chory. Również kwestie związane z dziedziczeniem - i to dotyczy zarówno związków homoseksualnych, jak i konkubinatów - bo przecież to w Polsce jest również nieuregulowane i powoduje kłopoty, a czasem bardzo poważne dramaty – mówiła w 2009 roku w trakcie debaty zorganizowanej przez „Gazetę Wyborczą”. Z drugiej strony w 2005 roku wspierała ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego, który nie zgodził się na Paradę Równości w stolicy. - Zakaz prezydenta Kaczyńskiego dotyczył ostentacyjnego obnoszenia się ze swoją seksualnością. I ta parada nie służyła "równości". Ona w zamyśle organizatorów miała podkreślać "inność" – argumentowała w rozmowie z „GW”. Dodaje, że głównym motywem, dla którego obawia się legalizacji związków homoseksualnych, jest otwarcie drogi prawnej do adopcji dzieci, czemu zdecydowanie się sprzeciwia.
Posłanka PiS nie ma natomiast obiekcji przed tym, by konkubinaty mogły adoptować dzieci. Tłumaczy to troską o dobro dziecka i przypomina o przepełnionych sierocińcach. - Ważne tylko, by przy każdej decyzji o adopcji brać pod uwagę potrzeby emocjonalne dziecka i zapewnić mu stabilną rodzinę – wyjaśniła w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Poza tym dodaje pragmatycznie, że adopcja dzieci przez konkubinaty już nieformalnie istnieje, bo nie sposób udowodnić, że ktoś żyje w nieformalnym związku. - I dlaczego samotny rodzic ma być lepszy od mamy i taty żyjących w konkubinacie? - pyta retorycznie.
W stronę „nowoczesności”
W wywiadach dystansuje się od „radiomaryjnej” grupy działaczy PiS, którzy mają tradycyjne poglądy na rodzinę. Uważa, że partia "pójdzie w stronę nowoczesności", czyli otworzy się na centrum. Dlatego popiera powszechne stosowanie środków antykoncepcyjnych, choć nie chce, by refundowało je państwo, skoro nie stać go na sfinansowanie leków chorym na raka. - Dzieci powinny się rodzić tam, gdzie się na nie czeka, a nie z przypadku. Środki antykoncepcyjne są czymś naturalnym w XXI wieku – powiedziała „Gazecie Wyborczej”. - Mogą szkodzić, jeśli będą źle podane, ale są na pewno mniejszym złem - jeśli można je w ogóle nazwać złem - niż aborcja. Zawsze jest rozdźwięk pomiędzy ideałem a normalnym życiem - dlatego stanowisko Kościoła swoje, a życie swoje – czytamy w "Naszym Dzienniku".
Co sądzi o aborcji? - Jestem przeciwniczką aborcji z „przyczyn społecznych”. Uważam, że obecna ustawa regulująca te kwestie jest rozsądnym kompromisem, którego nie powinniśmy naruszać – odpowiada internautom na forum Klubu Parlamentarnego PiS-u. W „Gazecie Wyborczej” deklaruje swój sprzeciw wobec aborcji na życzenie, ale też wobec całkowitego jej zakazu, przy czym zapewnia, że nie wypływa to z przekonań religijnych, tylko doświadczenia życiowego. - Mam trójkę dzieci i trudno oczekiwać ode mnie, żebym była za aborcją na życzenie, bo jak zaszłam w ciążę, to nie miałam świadomości, że tam jest płód, tylko dziecko – opisuje osobiste spojrzenie na początek życia, jednak w „Wyborczej" stwierdza: - Nie mamy żadnej nowej wiedzy, która pozwoliłaby zweryfikować przekonania o początku życia.
Joanna Kluzik-Rostkowska popiera również wiele liberalno-lewicowych postulatów w sferze polityki społecznej i rodzinnej. Z wicepremierem Giertychem toczyła boje o wysokość prorodzinnej ulgi podatkowej - Na dwoje dzieci pani wiceminister proponuje rocznie zwrot 400 zł podatku, my 2000 zł, na troje dzieci 600 zł, natomiast LPR - 5000 zł – komentował projekty wicepremier Giertych i nazwał propozycję posłanki PiS „naigrawaniem się z rodziny”. Szefowa sztabu kandydata PiS jest również zwolenniczką wyrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn początkowo do 65. roku życia (sierpień 2009). Poparła zamiar wprowadzenia parytetu płci na listach wyborczych do Parlamentu i jako jedyny poseł PiS zagłosowała za ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, podpisaną niedawno przez Bronisława Komorowskiego.
Czas robi swoje
W debacie zorganizowanej przez „Kampanię na żywo” na Facebooku szefowa kampanii Kaczyńskiego uznała się za znacznie bardziej lewicową od prezesa PiS-u, podkreślając zarazem, że jest też znacznie od niego młodsza. Czyżby z góry dawała sobie czas na weryfikację poglądów? Wszak sam prezes Kaczyński dojrzał niedawno do pewnych przewartościowań, więc trudno wykluczyć potencjalną woltę w poglądach jego młodszej współpracownicy. Jak wiadomo, ludzie dojrzewają z wiekiem, a politycy w miarę udzielania kolejnych wywiadów. Niezależnie od tego awans w hierarchii partyjnej, a nawet rolę przywódczą, wróżą jej partyjni koledzy i eksperci od wizerunku. Przed „ciepłą, wyrazistą i niepozbawioną kłów” wschodzącą gwiazdą Prawa i Sprawiedliwości roztacza się świetlana przyszłość.
Michał Jasiński
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

