Początkiem życia człowieka jest jego poczęcie – głosi Kościół katolicki. Człowiekowi od chwili poczęcia należy się godność, szacunek, prawo do życia. Od chwili poczęcia należy chronić jego życie, zdrowie i dbać o szczęśliwą przyszłość. Stanowisko Kościoła jest odrzucane przez środowiska liberalne, walczące o prawo do zabijania nienarodzonych dzieci. Ich zdaniem takie myślenie to religijne zabobony, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, przeczące rozumowemu podejściu do sprawy.

Jednak stanowisko Kościoła powinno być czymś oczywistym nie tylko dla osób wierzących, ale również dla wszystkich osób myślących logicznie. Nie ma bowiem lepszego momentu w rozwoju zarodkowym dziecka, by uznać, że dochodzi do powstania pełnowartościowego człowieka. Przełomem, uruchamiającym proces rozwoju, jest przecież właśnie poczęcie. Zapłodniona komórka jajowa samoistnie rozwija się przez dziewięć miesięcy, aż do porodu. Tylko poczęcie jest więc momentem, w którym należy doszukiwać się początku człowieczeństwa każdej z osób. Bowiem jeśli nie ten moment, to który? Gastrulacja, bruzdkowanie, rozwój serca, kończyn, powstanie mózgu? A może konkretny tydzień rozwoju prenatalnego człowieka? Jaki inny moment jest rzeczywistym przejściem granicy, po której możemy mówić o powstaniu człowieka? Nie ma takiego. Żaden inny moment nie uruchamia całego szeregu procesów, których efektem jest narodzenie dziecka.

Częste twierdzenie, że człowiek powstanie wraz z wykształceniem się któregoś z narządów, czy całych układów, jest myśleniem nielogicznym. Przecież one nie powstają z niczego, są wynikiem rozwoju. Tak jest z każdą ludzką tkanką, z każdym organem. Ten sposób rozumowania jest więc nielogiczny i wyklucza myślenie przyczynowo-skutkowe. Jest również przyznaniem, że istotą człowieka jest któryś z jego narządów. To również zdaje się nieuprawnione. Czy ludzie bez któregoś z organów nie są ludźmi, czy osoba upośledzona nie jest człowiekiem?

W wielu krajach powstanie człowieka określa się prawem, na podstawie fazy rozwoju prenatalnego dziecka. Określa się, do którego tygodnia życia można legalnie zabić dziecko. Decyduje się aktem prawnym, w jakim momencie powstaje człowiek. To podejście do człowieczeństwa również wydaje się zupełnie nielogiczne. Zakłada odgórnie, że człowiek powstaje np. w 23. tygodniu życia. Dlaczego nie w 22? Albo w 24? Na takie pytanie nie ma żadnej odpowiedzi, i być nie może. Jest to bowiem zupełnie sztuczny podział, na człowieka i "zlepek komórek". To właśnie to hasło jest jednym z najczęściej powtarzanych sloganów organizacji feministycznych, walczących o prawo zabijania dzieci. Ich zdaniem człowiek do 22. tygodnia życia jest nic nie znaczącym zlepkiem komórek, który można po prostu usunąć z organizmu, jak obce ciało, niczym drzazgę z palca. Tragiczne skutki takiego rozumowania zobaczyć można było ostatnio w Meksyku. Tamtejsze feministki chciały wymóc na sądzie, by uznał on, że kobiety, które zamordowały swoje dzieci tuż po urodzeniu, dokonały późnej aborcji.

Ten szokujący przykład manipulacji prawdą o człowieczeństwie jest niestety naturalną konsekwencją zaprzeczania temu, że początkiem człowieka jest jego poczęcie. Jest to bowiem odrzucenie zasady logicznego rozumowania. Skoro ustanawia się w sposób sztuczny, odgórny, kiedy powstaje człowiek, skoro wydaje się w tej sprawie ustawy, decyduje się aktem normatywnym, od kiedy człowiek jest człowiekiem, to zawsze z tą decyzją można dyskutować. Zawsze przecież można przesunąć "uczłowieczenie". Gdy odrzuca się logiczne rozumowanie, przesuwanie terminu powstania człowieka jest zgodne z regułami myślenia. Nawet jeśli uznamy, że człowiek staje się człowiekiem już po urodzeniu.

Wiele osób tłumaczy, że dziecko nienarodzone nie jest człowiekiem, bo nie ma szans na samodzielne przeżycie. Takie rozumowanie to ogromna pułapka. Przyjęcie bowiem tej tezy może skutkować zgodą na zabijanie dzieci po urodzeniu. Przecież one także nie są zdolne do przeżycia samodzielnego. Dziecko samo nie da sobie rady nie tylko w pierwszych miesiącach, ale również w pierwszych latach życia. Czy oznacza to, że morderstwo dzieci 2-letnich także należy nazwać "późną aborcją"? Do tego prowadzi – o czym świadczy historia z Meksyku – relatywizowanie tezy o powstaniu człowieka. Daje to ogromne pole do nadużyć i pozwala w sposób zupełnie swobodny i elastyczny decydować, kiedy człowiek jest już człowiekiem.

Stanowisko Kościoła katolickiego dotyczące powstania człowieka jest jedynym spójnym rozumowaniem, opartym na logicznym myśleniu. Ludzie mający choć trochę dobrej woli powinni przyjąć taki właśnie punkt widzenia. Przemawia za nim również ostrożność. Jeśli bowiem nie da się naukowo stwierdzić, kiedy człowiek powstaje, należy przyjąć, że powstaje w chwili poczęcia i już od tego momentu należy go chronić. Ten pogląd jest jednak mocno atakowany przez organizacje lewicowe oraz liberalne media i polityków. Jego konsekwencją jest bowiem m.in. brak zgody na zabijanie dzieci, otwarte przyznanie, że aborcja od morderstwa niczym się nie różni, że jest tak samo zła i w ten sam sposób powinna być traktowana, a każdy walczący o prawo do zabijania "zlepka komórek" działa równie nieetycznie, co seryjni mordercy, odmawiający swoim ofiarom człowieczeństwa. Ten sposób myślenia uderza m.in. w coraz silniejsze środowiska feministek, które prowadzą swoją batalię, walcząc o zgodę na zabijanie dzieci, o uznanie, że ważniejsza od ludzkiego życia jest wygoda kobiety i jej prawo do spokojnego życia. Muszą więc dążyć do tego, by na człowieka patrzeć jak na zlepek komórek, by uznać, że nie różni się on niczym od guza nowotworowego i jest równie niepotrzebny. Niestety, ta argumentacja staje się w wielu krajach coraz powszechniejsza. Historia z Meksyku pokazuje, do jak wielkiego spustoszenia może doprowadzić ten sposób myślenia, do czego może doprowadzić nienawiść do ludzkiego życia...

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »