Otóż zgodnie z procedurą postępowanie to ma wszcząć, na wniosek wojewody, prezydent Miasta Stołecznego Warszawy – czyli nie kto inny a sama Hanna Gronkiewicz-Waltz. Może ja jestem niedzisiejszy, może jestem przewrażliwiony i usiłuję igłę przerobić na widły, ale widzę tutaj klasyczny przykład konfliktu interesów. Czy pan Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki, naiwnie wyobraża sobie, że pani stołeczna prezydent dostając do ręki broń, którą może zniszczyć karierę swojego największego konkurenta (by nie rzec wroga), z niej nie skorzysta? Osobiście skłonny jestem twierdzić, że nagłe odkrycie „kwitów” na sprzeczne z ustawą łączenie stanowisk przez burmistrza Guziała jest ściśle związane z akcją obrony przez Platformę Obywatelską swojego stołecznego przyczółka.

Łączenie stanowisk jest – oczywista oczywistość – karygodne, jeżeli podejrzenia okażą się prawdziwe to pan burmistrz powinien zostać w trybie natychmiastowym odwołany. Jednak równie karygodne jest zachowanie wojewody, który z podjęciem działania czekał aż nadarzy się ku temu odpowiedni moment. Osoba prokurenta widnieje przecież w Krajowym Rejestrze Sądowym i trudno przypuszczać, by biurokraci z Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego nie mieli dostępu do tych informacji. Krótko mówiąc jest to podręcznikowy niemal przykład wykorzystania haka w politycznej rozgrywce, co po słowach ministra Nowaka obwieszczających, że „Platforma nie może oddać władzy ludziom nieodpowiednim” pozwala dość dokładnie przewidzieć najbliższą przyszłość i kierunek działań obozu władzy.

P.S.: Swoją drogą warto by się zastanowić, kto zdaniem Sławomira Nowaka ma decydować o tym czy ktoś jest odpowiedni tudzież nieodpowiedni by dzierżyć władzę w Polsce? Bo nie przypuszczam, by chodziło mu o Naród...

Alexander Degrejt