Zdaniem Kłopotowskiego, największa jest propaganda, ponieważ może z ludźmi zrobić wszystko: "przekonać do kłamstwa, oswoić z absurdem, ogłupić i tak upodlić, że nie zauważą, co się z nimi dzieje". - A kto zauważy, ten nic po sobie nie pokaże, jeśli będzie miał powód bać się kary za swoją spostrzegawczość - pisze Kłopotowski i jako nauczkę podaje przykład histerycznej rozpaczy mas po śmierci Kim Il Sunga.
- Oczywiście Polska to nie Korea Północna. Tam ujrzeliśmy sytuację krystalicznie czystą, jak w laboratorium krwawej dyktatury, gdy w kraju mamy ożywiony bazar polityczny. Tam władze osiągnęły stan ideału propagandowego. W Polsce daleko Platformie do przepastnych wyżyn ideału. Nie ma także u nas państwowego terroru. Czasem tylko ktoś się powiesi w celi, biurze lub własnym mieszkaniu, ale wtedy sam jest sobie winien - pisze Kłopotowski.
Publicysta wylicza, że w Polsce można publicznie kląć na rząd, drwić z obecnego prezydenta a chwalić poprzedniego i "nikt go za to nie utłucze w ubeckiej piwnicy". - Co najwyżej straci pracę na państwowej posadzie - ironizuje Kłopotowski.
- Gdy w Korei Północnej pranie mózgów odbywa się przy pomocy kija w brudnej pianie, to u nas w delikatnym proszku najwyższej jakości. Premier uśmiecha się i przymila do wyborców. Prezydent śmieszy, tumani, przestrasza. Przymus ma łagodną postać kredytu bankowego do spłacenia, co bez użycia pałki rozwiązuje problem dyscypliny. I również odnosi się wrażenie, że wielu ludzi traci czasem władzę osądzania świata - pisze Kłopotowski i pyta, czy to z powodu potęgi takiej propagandy, własnej głupoty, czy z racji słabego przekazu opozycji?
- Życie godne jest zgodne z rzeczywistością - dodaje na koniec publicysta i podkreśla, że to od dziennikarzy zależy w dużej mierze, czy ludzie prowadzą godnie swoje życie. - Jeśli otwieramy czytelników, słuchaczy, widzów na rzeczywistość za dekoracją świata, pomagamy żyć godniej. Już nie mówiąc o tym, że sami zyskujemy godność. A jeżeli łudzimy propagandą rządu albo opozycji, to ściągamy innych ze sobą do rynsztoka. I wtedy piana gazet, paplanina radia, oczopląs telewizji tworzy zlep „przekazów dnia” oszustów dla naiwnych - przekonuje.
- Nie kłam, kolego, w nowym roku to cię nie spalą. Wstydem - konstatuje Kłopotowski.
eMBe/SDP

