Krzysztof Kłopotowski (krytyk filmowy): Poszedłem na film "Pokłosie" Władysława Pasikowskiego, ale wyszedłem po 35 minutach. Nie dlatego, że poczułem się obrażony, że ktoś obraził moje uczucia patriotyczne... Nie. Wyszedłem, bo po prostu zostały urażone moje uczucia artystyczne.
"Pokłosie" jest po prostu źle zrobionym filmem. Napięcie jest budowane przy pomocy bardzo tanich środków. Nie wiadomo, czemu brat, który przyjeżdża z Ameryki jest tak potwornie napięty. Rozumiem, że postać kreowana przez Macieja Stuhra sprawia takie wrażenie - po prostu ma poczucie oblężenia - ale dlaczego druga postać sprawia takie wrażenie? Nie mam pojęcia.
W obrazie Pasikowskiego mamy do czynienia z budowaniem napięcia na siłę. To dało mi do myślenia, że w dalszej części filmu będę miał do czynienia z tandetą i chyba tak jest, choć przypominam, że wyszedłem już po 35 minutach. "Pokłosie" jest po prostu filmem niedobrym i nie bez przyczyny dostał na festiwalu w Gdyni tylko nagrodę dziennikarzy, która w pewnym sensie jest nagrodą polityczną. Nie został uhonorowany za scenariusz, reżyserię czy całokształt.
Nie wiem, jakie zamiary miał Pasikowski. Na pewno Oscara za to nie dostanie. Nominacji do Oscara też nie...
Rozmawiał Aleksander Majewski
