Kandydaci mieli startować z komitetu wyborczego Unia Prezydentów - Obywatele do Senatu. Nie jest to pierwszy problem z jakim musiał się borykać komitet. Wcześniej PKW nie zgodziła się na rejestrację kilkudziesięciu komitetów wyborczych pod jednym szyldem i nakazała zmianę treści witryn internetowych związanych z inicjatywą, które miały rzekomo naruszać "sposób prowadzenia i finansowania kampanii wyborczej".
Jest rzeczą zrozumiałą, że PKW musi dbać o uczciwość i przejrzystość prowadzenia kampanii, jest jednak zastanawiające, dlaczego kłopoty ma tylko ten jeden komitet? Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że Unia Prezydentów jest jedyną siłą spoza obecnego układu, która może zagrozić „Wielkiej Czwórce”. W dodatku kandydaci do senatu wyłaniani są w jednomandatowych okręgach, a to oznacza, że kandydaci związani z ugrupowaniami rządzącymi mogą przegrać z kretesem na rzecz ludzi, którzy mają autorytet wśród lokalnych społeczności.

