Po pierwsze - globalne ocieplenie jako takie nie jest faktem, a hipotezą:

John Goetz na naukowym blogu www.climateaudit.org tworzonym przez klimatologów, przedstawia analizę dwóch raportów NASA opisujących historię anomalii temperaturowych w USA. Okazuje się, że w porównaniu z raportem z roku 1997, w raporcie z 2007 roku zostały zmienione dane historyczne, dotyczące temperatur, tak, że temperatury z lat 1930 do 1970 zostały obniżone, a późniejsze podwyższone. W rezultacie tej zmiany (choć trudnej do zauważenia bez szczegółowej analizy), dane zdają się potwierdzać hipotezę globalnego ocieplenia. Inne instytucje naukowe, zbierające informacje o temperaturach w sposób identyczny jak NASA (UK Meteorological Office's Hadley Center for Climate Studies, University of Alabama at Huntsville oraz Remote Sensing Systems) dostarczają danych świadczących, iż wręcz przeciwnie, następuje raczej globalne ochłodzenie.

Sama procedura zbierania danych o średnich temperaturach jest także obarczona błędami: Anthony Watts - meteorolog, który wraz z grupą wolontariuszy zbadał 1/3 z 1 221 stacji metereologicznych dokonujących pomiaru temperatur w USA. Pomiary te wykorzystywane są dla poparcia tezy o globalnym ociepleniu. Jednak ocena grupy badawczej pokazuje, że aż 70 procent stacji podaje zawyżone temperatury, bo ich czujniki są umieszczone w niewłaściwych miejscach, np. na budynkach obok wylotów kominowych, na parkingach wśród samochodów i innych „grzejników”. Tymczasem rzetelność pomiaru wymaga, aby czujniki były umieszczone co najmniej 100 metrów od kominów, silników samochodów i innych nagrzewających się silnie powierzchni, np. asfaltu.

Podstawową publikacją na którą powołuje się Międzynarodowy Zespół do spraw Zmian Klimatu (IPCC, Intergovernmental Panel on Climate Change) są wyniki badań Manna i jego współpracowników opublikowane na łamach pisma "Nature". Jednak niezależna komisja złożona z ekspertów w dziedzinie statystyki, doktorów amerykańskich uczelni: Edwarda J. Wegmana z George Mason, Davida W. Scotta z Rice University i Yasmina H. Saida z The Johns Hopkins University wykazała, że badania te zawierają niedopuszczalne błędy metodologiczne, a Mann i jego zespół uchylali się przed weryfikacją badań przez komisję zasłaniając się "tajemnicą zawodową". Zatem niepodważalne, jak mogłoby się wydawać fakty, że rok 1998 był najcieplejszy od dziesięciu wieków, że lata 1991-2000 były najcieplejszą dekadą ostatniego tysiąclecia, a temperatura w ostatnich 30 latach wzrosła w sposób niespotykany w ostatnim tysiącleciu, są fałszywe.

Po drugie - bardziej prawdopodobną przyczyną wzrostu średnich temperatur na Ziemi (o ile to zjawisko zachodzi) jest podwyższona aktywność Słońca:

Fizycy z Physics and Society Forum, należącego do Amerykańskiego Stowarzyszenia Fizyków (skupia ponad 50 tysięcy fizyków) oświadczyli w lipcu 2008 roku:. - Wśród społeczności naukowej występuje znacząca liczba osób, które nie zgadzają się z konkluzją IPCC, że emisja CO2 będąca wynikiem działań ludzi jest głównym czynnikiem odpowiedzialnym za globalne ocieplenie.

Otwartą dysputę sceptyków rozpoczęła publikacja artykułu Lorda Monckton z Brenchley. Naukowiec pisze m.in.: - W ciągu ostatnich 70 lat, aktywność Słońca była silniejsza niż kiedykolwiek w ciągu ubiegłych 11400 lat. Mars, Jowisz, największy księżyc Neptuna i Pluton ociepliły się w tym samym czasie co Ziemia.

Po trzecie - przekonanie o istnieniu zjawiska globalnego ocieplenia nie jest bynajmniej jednomyślnie podzielane przez naukowców:

"Globalne ocieplenie" to jeden z dogmatów XXI wieku. Wiara w to, że ludzka aktywność zagraża klimatowi Ziemi została silnie utrwalona m.in. wskutek przyznania pokojowej nagrody Nobla w 2007 roku byłemu wiceprezydentowi USA Alowi Gore'owi. Noblista twierdzi, że w świecie naukowym panuje konsensus dotyczący istnienia globalnego ocieplenia spowodowanego działalnością człowieka.


Przeczy temu choćby kampania "Petition Project" prowadzona od szeregu lat w USA. Gromadzi ona pisemne deklaracje naukowców, którzy uważają, iż "nie istnieją przekonujące dowody naukowe na to, że emisja dwutlenku węgla, metanu itp. będąca wynikiem działań człowieka przyczynia się lub może w przewidywalnej przyszłości spowodować katastrofalne ocieplenie atmosfery Ziemi i zaburzenia klimatu." Do tej pory zgromadzono i zweryfikowano 30 tysięcy podpisów Amerykanów z wyższym wykształceniem, w tym 9 tysięcy osób mających tytuł doktora (PhD).


Twórcy projektu postulują położenie kresu histerii globalnego ocieplenia i będących jej efektem poważnych ograniczeń uprzemysłowienia. Zwracają uwagę, że właśnie dzięki uprzemysłowieniu możliwe jest podniesienie poziomu życia a także redukcja głodu w krajach trzeciego świata. - Dla Ameryki jest szczególnie ważne, by usłyszała głos swych obywateli, którzy mają wystarczające wykształcenie, by ocenić dostępne informacje i udzielić wartościowych rad - napisał profesor Seitz, jeden z sygnatariuszy petycji. Czy ten głos usłyszą również obywatele i decydenci innych krajów?

B. B.

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »