Decyzję o starcie w wyborach znany sportowiec miał podjąć po spotkaniu z biznesmenem Wiktorem Pinczukiem. Przedsiębiorca miał obiecać, że pomoże wypromować Kliczkę na ogólnonarodowego lidera. Uczestnictwo w wyborach lokalnych może przeszkodzić Kliczce w krajowej kampanii, zarówno technicznie, jak i wizerunkowo" - mówi źródło portalu censor.net.ua, które ujawniło sensacyjną wypowiedź. Według ostatniego sondażu, jeśli do drugiej tury wyborów na Ukrainie weszliby obecny prezydent Wiktor Janukowycz i Kliczko, to 29,6 proc. poparłoby tego pierwszego. Kliczko mógłby liczyć na 28,3 proc. głosów.
Kliczko, który niedawno pokonał w walce o mistrzowski pas Tomasza Adamka, w 2009 roku obronił doktorat. Sportowiec nie przypomina również bokserów takich jak Mike Tyson. Biegle włada niemieckim, angielskim, rozumie również język polski. W kwietniu 2010 stanął na czele partii Ukraiński Demokratyczny Alians na rzecz Reform (UDAR). Po aresztowaniu Julii Tymoszenko był gotowy wpłacił za nią kaucję. „Jestem gotów poręczyć za tę delikatną kobietę. Jeśli sąd mi odmówi tak, jak odmówił już wielu znanym i szanowanym osobom, to może to uczynić (pomóc w uwolnieniu Tymoszenko) tylko pan, panie prezydencie” - oświadczył Kliczko na konferencji prasowej kilkadziesąt dni temu.
Ł.A/Onet.pl

