- Każdemu człowiekowi, który nie ma siły, aby walczyć z nieuleczalną chorobą i nie chce znosić bólu, trzeba zapewnić lekkie odejście. Zastrzegam jednak, że jest to moja prywatna opinia - stwierdził Kliczko w wywiadzie dla niemieckiej gazety "Hamburger Abendblatt". Bokser przyznaje, że nie powiedział o do tej pory o śmierci ojca swoim dzieciom. Dodał również, że choroba nowotworowa, na którą cierpiał jego ojciec była wywołana awarią w elektrowni atomowej w Czarnobylu przed 25 laty. Kliczko senior jako pułkownik lotnictwa, dowodził akcjami gaszenia pożaru przez helikoptery tuż po wybuchu.
Witalij Kliczko, który 10 września we Wrocławiu stoczy pojedynek z Tomaszem Adamkiem, coraz częściej wypowiada się na tematy polityczne i dotyczące innych sfer życia poza boksem. Kilka tygodni temu zaangażował się również w kampanię na rzecz obrony byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko, która jest sądzona w Kijowie. - Jestem gotów poręczyć za tę delikatną kobietę. Jeśli sąd mi odmówi tak, jak odmówił już wielu znanym i szanowanym osobom, to może to uczynić (pomóc w uwolnieniu Tymoszenko) tylko pan, panie prezydencie - oświadczył Kliczko na konferencji prasowej kilka dni temu.
Ł.A/TVN24.pl

