Minister Bogdan Klich zaniedbał sprawę zakupu samolotów dla najważniejszych osób w Polsce. W marcu 2008 roku dokumenty potrzebne do przeprowadzenia przetargu trafiły na biurko szefa MON. Przez kilka miesięcy nikt się nimi nie zajmował.
Gdy w grudniu 2008 r. MON dowiedział się o konieczności cięć budżetowych w resorcie, Klich zdecydował o unieważnieniu procedury zakupu samolotów. Rzecznik MON Janusz Sejmej decyzję tą tłumaczy ograniczeniami budżetu.
– Z uwagi na fakt, że 2 lipca obowiązywała decyzja z września 2007 r. o opracowaniu warunków przetargu, który z oczywistych względów nie mógł być w tym czasie przeprowadzony, szef MON uchylił tamtą decyzję jako bezprzedmiotową – tłumaczy Sejmej.
Jednak urzędnicy współpracujący z ministrem Aleksandrem Szczygło, który rozpoczął przygotowania do przetargu, zaznaczają, że rząd mógł dokonać zakupu. – Przecież już na początku 2008 r. przetarg mógł ruszyć. Dokumenty były gotowe, a wtedy o kryzysie gospodarczym nikt jeszcze nie słyszał – mówi Jacek Kotas,były wiceszef MON.
– Mam wrażenie, że władze Platformy szukały różnych pretekstów, by przetargu na samoloty nie rozstrzygać, lecz w jakiś inny sposób pozyskać embraera – mówi Janusz Zemke, obecnie eurodeputowany. Zdaniem komentatorów kolejne rządy unikały kupienia nowych maszyn ze względów wizerunkowych. Obawiały się oskarżeń o nadmierne wydatki.
Według harmonogramu, który przygotował resort za urzędowania Szczygły, podpisanie umowy z wybraną firmą miało nastąpić pod koniec października 2008 roku. Pierwsze maszyny miały trafić do Polski w marcu 2010 roku.
żar/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

