- Nie otrzymałem żadnych dokumentów. Przygotowuję nowe pismo do MAK-u – powiedział Klich, który przyleciał do Moskwy we wtorek. W swoim piśmie będzie się domagał pomocy prawnej. Ma ono zawierać minimum 80 punktów.

Nie wiadomo jednak, czy jego pismo odniesie jakikolwiek skutek. Na poprzednie otrzymał wprawdzie odpowiedź, ale znalazło się w niej tylko stwierdzenie, że MAK postępuje zgodnie z procedurami. Klich domagał się w dokumencie respektowania swoich uprawnień i dostępu do dokumentów. Komitet argumentował, że nie może udostępnić wszystkich materiałów, ponieważ lotnisko w Smoleńsku jest wojskowe, więc tego rodzaju kwestie trzeba uzgadniać z wojskiem.

Klich nie był w stanie określić, kiedy MAK może ogłosić raport końcowy ws. katastrofy. - Im więcej zadajemy pytań, tym bardziej odwleka się ogłoszenie raportu końcowego - oznajmił. Według niego można już mówić przynajmniej o 12 przyczynach katastrofy.

W Moskwie obecnie znajduje się również naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski. Ma on rozmawiać m.in. o realizacji pomocy prawnej przez stronę rosyjską. Jak zaznaczał prokurator, spodziewa się również otrzymania kolejnych 11 tomów rosyjskiego śledztwa. Jednak po informacji Klicha nie wiadomo, czy dojdzie do przekazania dokumentów.

żar/Dziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »