We wtorek Międzypaństwowy Komitet Lotniczy przedstawi wyniki swoich prac. Klich liczy na to, że Rosjanie od razu przekażą Polsce opracowany przez siebie dokument. Polscy śledczy będą mieli 60 dni na ustosunkowanie się do raportu. Klich liczy na to, że już w Moskwie rozpocznie się praca nad stanowiskiem Warszawy.
Klich oświadczył, że w opracowaniu polskiej odpowiedzi na dokument MAK będzie miał pewną autonomię, ale nie będzie jedynym, który będzie go przygotowywał, bo jest to zadanie także dla innych gremiów - np. komisji ministra spraw wewnętrznych i administracji Jerzego Millera i komisji badania wypadków lotniczych przy ministrze infrastruktury.
W swoich dotychczasowych raportach MAK stwierdzał, że pogoda na lotnisku w Smoleńsku była zła, piloci nie posiadali aktualnych danych o warunkach atmosferycznych, zbagatelizowali ostrzeżenia o pogodzie, nie przestrzegali przepisów dot. dostępu do kabiny pilotów i mogli być poddawani naciskom. MAK nie wspominał natomiast o żadnych nieprawidłowościach dotyczących strony rosyjskiej - braku decyzji o zamknięciu lotniska w Smoleńsku, nieprawidłowego naprowadzania polskiego samolotu, czy rozkazie moskiewskiego centrum dowodzenia, by polskiemu Tu-154 pozwolić lądować.
żar/Tvn24.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

