Zacznijmy od kilku stwierdzeń ogólnych, którymi pani poseł i minister raczy czytelników. „Oczywiście aborcja jest czymś potwornym i niemoralnym, ale zmuszanie do takiego heroizmu również jest nieprzyzwoite” - oznajmia. I aż trudno nie zadać pytania, w którym to miejscu urodzenie dziecka, które poczęło się w głupim, szczeniackim związku, jest heroizmu? Dla mnie to zwyczajne przyjęcie konsekwencji swoich czynów, a nie heroizm.
„Żeby była jasność: jestem przeciwniczką aborcji. Nigdy nie poparłabym aborcji na życzenie, bo jestem przekonana, że łatwa dostępność do zabiegu czyni z dramatu środek antykoncepcyjny. Nie zgadzam jednak na całkowity zakaz aborcji, ponieważ jest to równie nieludzkie. Zbyt restrykcyjne prawo wywołuje bunt i czyni z uczciwych ludzi grzeszników i przestępców. Dlatego w sprawie prawa aborcyjnego ani totalna wolność, ani totalny zakaz. Mamy w tej sprawie kompromis. Uszanujmy go i wyrażone w nim intencje” - oznajmia posłanka. I znowu albo się myli, albo kłamie, bowiem w tej sprawie kompromisu nie uszanowano. Dziecko zostało zamordowane, choć nikt już pod koniec nie mówił o gwałcie. Nikogo też za gwałt nie ukarano. Zginęło tylko dziecko, wbrew intencjom prawodawcy.
Absurdalne jest także stwierdzenie, że restrykcyjne prawo czyni z ludzi przestępców. Jeśli tak jest, to pani poseł powinna głosować za zniesieniem prawa w ogóle, bo każdy przepis powoduje, że jakaś część ludzi staje się przestępcami... Opowieści o tym, że potrzebny jest kompromis, bo inne rozwiązania są szkodliwe, przypomina stwierdzenie, że w sprawie bicia posłów też powinien być kompromis, bo wymaganie od ludzi, by powstrzymywali się od dania kopa w cztery litery ludziom pokroju (tu wstawić odpowiednie nazwiska) jest wymaganiem od nich heroizmu, a do tego robieniem z nich przestępców.
„Ciążę MOŻNA przerwać w przypadku, gdy pochodzi z gwałtu, zagraża życiu matki lub stwierdzono, że płód jest bardzo poważnie uszkodzony. Niestety wbrew temu, co jest zapisane w ustawie w praktyce dziewczyna, która odważy się zgłosić ze swoim problemem do lekarza, bardzo rzadko uzyskuje oczekiwaną pomoc” - oznajmia Kozłowska-Rajewicz. I znowu kłamie lub myli się, bo niestety w Polsce zabija się dzieci masowo z powodu zespołu Downa, który nie jest ciężkim i nieodwracalnym uszkodzeniem płodu, a dziecko „Agaty” zginęło nie z powodu gwałtu, a dlatego, że miało za młodych rodziców. Jeśli pani minister i poseł chce zachowywać ustawę, to może niech najpierw zapozna się z nią samą, a potem z rzeczywistością. I niech nie powtarza już kłamstw zwolenników aborcji.
Tomasz P. Terlikowski
