Chasydzi do Leżajska przyjeżdżają z całego świata, głównie z Izraela, USA i Kanady. Niektórzy po raz pierwszy, niektórzy od wielu lat. Wszystko po to, by modlić się przy grobie cadyka Elimelecha Weissbluma, słynącego z ... cudów.
W tym roku z powodu roku przystępnego w żydowskim kalendarzu pielgrzymka chasydów do Leżajska odbywa się w dwóch turach. Portal nowiny24.pl informuje, że "jak spodziewają się członkowie fundacji, pod koniec marca może zjechać tu nawet 5 tys. Żydów. Bo dla nich Leżajsk i grób cadyka jest jednym z najświętszych miejsc. Elimelech Weissblum był jednym z trzech najbardziej znanych cadyków dawnej Polski. Zasłynął jako uzdrowiciel dusz i ciał, filozof oraz najbardziej aktywny głosiciel chasydyzmu, czyli buntowniczego nurtu religijno-mistycznego w judaizmie".
Dla przypomnienia: cadyk Elimelech głosił, że Bogu można służyć nie tylko przez wypełnianie prawa i modlitwę, ale także przez codzienne obowiązki.
Leżajsk, zamieszkiwany przez bardzo liczną społeczność żydowską, po drugiej wojnie światowej należał do głównych ośrodków chasydyzmu na ziemiach polskich. Tradycja odwiedzania grobu cadyka Elimelecha odżyła ponownie w latach 70. ubiegłego wieku.
Co ciekawe "Żydzi przybywający do Leżajska wierzą, że cadyk w rocznicę swojej śmierci zstępuje z nieba i zabiera do Boga ich prośby o zdrowie, pomyślność dla dzieci lub sukcesy w pracy. Dlatego żarliwie do niego się modlą, a swoje prośby zapisują na karteczkach zwanych kwitełe i składają przy grobie. Modlitwom towarzyszą tradycyjne tańce i śpiewanie psalmów. Wcześniej Żydzi obmywają się w mykwie, czyli specjalnej łaźni. W osobnym, specjalnie oddzielonym pomieszczeniu na kirkucie modlą się kobiety, których do Leżajska przybywa zdecydowanie mniej niż mężczyzn. Po zakończonych modłach, trwających około 2-3 godziny Żydzi w ustawionych dla nich namiotach jedzą koszerny posiłek, składający się m.in. z odpowiednio przygotowanego mięsa wołowego, ryb, jajek, owoców i warzyw"
mko/nowiny24.pl
