"Kolejnemu rządowi też będziemy patrzeć na ręce. Nam chodzi o demokrację, nie o partie" - twierdzi lider KOD, Mateusz Kijowski. Ni to polityk, ni to demagog, brnie w zaparte i twierdzi: To nie KOD działa na rękę Moskwie, to obecna władza!

Kijowski zapewnia w dzisiejszej "Rzeczpospolitej", że Kodowiczom chodzi tylko o dobro Polski. "Celem KOD jest obrona demokracji, jak sama nazwa wskazuje. Przedstawiciele PiS nie szanują demokracji i niszczą ustrój państwa. Ale to nie o partię chodzi, ale o państwo" - mówi.

Następnie lider KOD odwraca kota ogonem i mówi, że to "obecna większość parlamentarna działa w interesie Moskwy", a zarzucanie tego KODowiczom jest właśnie... odwracaniem kota ogonem.

O tym, że KOD jawi się jako idealny instrument w rękach Kremla, mówił niedawno prof. Andrzej Zybertowicz. "Wczoraj miałem okazję rozmawiać z ekspertem od wojny hybrydowej. Nie robi się w ramach wojny hybrydowej rzeczy niedopuszczalnych. Nie zabija się ludzi, nie zatruwa się wody w wodociągach. Ale można zatruwać umysły. Obserwując marsz KOD w ubiegłą sobotę, niezależnie od intencji uczestników, zastanawiam się, czy to nie jest posunięcie w wojnie hybrydowej" - powiedział uczony.

I trudno nie przyznać mu racji. A Kijowski... Cóż, coś mówić trzeba!

 

wbw