- Ukraina jest połykana przez Rosję, a Zachód nie potępił zwrotu ukraińskich władz w kierunku sowieckiego autorytaryzmu - stwierdziła Julia Tymoszenko w wywiadzie dla "Daily Telegraph". Zdaniem byłej premier, jej kraj dobrowolnie poddaje się ekonomicznym i wojskowym wpływom potężniejszego sąsiada. - Władze traktują wszystko jako przedmioty do sprzedania. Rosja już teraz to wykorzystuje i będzie to robić w coraz większym stopniu – twierdzi Tymoszenko. - Nic nie jest "święte", nawet kluczowa dla niepodległości naszego kraju infrastruktura energetyczna. Janukowycz wyprzedaje wszystko, czego zażąda Kreml - twierdzi polityk.

Politolog dr Przemysław Żurawski vel Grajewski przyznaje w rozmowie z portalem Fronda.pl, że ma nadzieję, iż słowa Julii Tymoszenko są przesadzone. - Mam nadzieję, że słowa Tymoszenko są przedramatyzowane ze względu na potrzeby polityczne byłej premier. Jednak oczywiście w jej słowach jest trochę prawdy. Zarówno kwestie porozumień politycznych, jak i zmiany w wymiarze kulturowym – głównie w sferze edukacji, która znów przybiera narrację sowiecką – pokazują, że dominacja Rosji nad Ukrainą postępuje. Mam jednak nadzieję, że ta akcja będzie nieskuteczna – mówi dr Żurawski vel Grajewski.

Zaznacza, że "kotwiczenie Ukrainy w rosyjskiej strefie wpływów jest faktem". - Nie oznacza to jednak perspektywy wchłonięcia całego państwa. Ja bym tę sytuację porównał do XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej, która była odrębnym państwem, ale działała jako protektorat rosyjski. Ukraina nie jest wchłaniana jako państwo, ale jest podporządkowywana przez Moskwę – mówi politolog. Dodaje jednak, że duży wpływ na kraj mają oligarchowie, co utrudnia oddziaływanie na nią Moskwy. - Rozstrzygający głos na Ukrainie należy do tamtejszych oligarchów, a oni nie są ani patriotami ukraińskimi, ani rosyjskimi. Ich interesy stoją w sprzeczności z przemysłem ciężkim w Rosji. Oni nie chcieliby znaleźć się w sytuacji Michaiła Chodorkowskiego – tłumaczy Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Dodaje, że obecnie Ukrainie nie grożą również gwałtowne wstrząsy inspirowane przez Moskwę. - Jeśli bowiem Kreml ma możliwość panowania nad całym krajem, dzięki prorosyjskiemu rządowi, nie będzie chciał dzielić kraju. Jeśli nasz wschodni sąsiad zacznie się natomiast reformować i iść na Zachód, może zostać poddany presji, której celem będzie podział kraju – zaznacza Żurawski vel Grajewski.

Jak dodaje politolog, sytuacja na Ukrainie wpływa również na polską politykę zagraniczną. - Zawęża ona pole manewru w polskiej polityce zagranicznej i usprawiedliwia wygaszanie naszej aktywności w tym obszarze. Prorosyjski kurs Kijowa wyklucza możliwość prowadzenia przez Polskę polityki wschodniej, ponieważ ona bez Ukrainy nie ma sensu – mówi. Dodaje, że taktyka przyjęta przez ukraińskie władze może odbić się na interesach tego kraju. - Jeśli Kijów będzie się odcinał od NATO i prowadził udawaną grę wokół integracji z Unią Europejską, to będzie to bardzo dobry pretekst dla tych sił europejskich i polskich, które chcą zrezygnować z popierania prozachodnich dążeń na Ukrainie – mówi Przemysław Żurawski vel Grajewski. Zaznacza, że sytuacja na Ukrainie ewoluuje w stronę skrajnie dla nas niekorzystną, choć sytuacja może ulec zmianie.

żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »