Zajadła krytyka Todda Akina pokazuje, że w gruncie rzeczy, zwolennicy aborcji pozostają głusi na jakiekolwiek argumenty. Tym bardziej, że ich świadomość odnośnie do fizjologii ludzkiej prokreacji jest zerowa. Faktem jest, że jeżeli bezpośrednio przed owulacją kobieta przeżywa ciężki stres (a gwałt niewątpliwie źródłem takiego stresu jest), dość często zdarza się, że jej organizm powoduje jakby zresetowanie procesu przygotowania do owulacji. Siłą rzeczy, następuje rozpoczęcie dojrzewania komórki jajowej od początku. I jest to proces dowiedziony naukowo! Każdy, kto choć odrobinę zna się na fizjologii ludzkiej płciowości wie, że taka rzecz może mieć miejsce. I to dotyczy nie tylko stresów, które są bolesne, nieprzyjemne i trudne, ale także stresów, które są radosne – dowiedziono, że podobny efekt może wywołać stres związany na przykład z zawarciem związku małżeńskiego, co jest zasadniczo radosnym wydarzeniem.

 

W tym sensie, Todd Akin powiedział coś, co po części jest prawdziwe. Z drugiej strony, trzeba pamiętać o jeszcze dwóch sprawach. Po pierwsze, ten „reset” wcale nie musi nastąpić, to nie jest reguła, a po drugie – jeśli już doszło do owulacji, to już nie ma odwrotu. Jeżeli komórka jajowa została uwolniona i dojdą do niej plemniki, to jest wysoce prawdopodobne, że dojdzie do zapłodnienia.


Zwolennicy prawa do zabijania dziecka stawiają prawo do decyzji kobiety o usunięciu ciąży z gwałtu ponad fundamentalnym i niezbywalnym prawem tego dziecka do życia. Innymi słowy, im wcale nie chodzi jedynie o przypadek poczęcia dziecka w wyniku gwałtu, ale o to, aby zrobić wyłom w nienaruszalnej zasadzie, że dzieci nie wolno zabijać. Jeżeli zrobimy jeden wyjątek, to szybko pojawią się kolejne. Dokładnie w tym kierunku idzie logika lobby aborcyjnego w Polsce. Skoro są trzy sytuacje, w których dopuszczalne jest zabójstwo dziecka (oczywiście oni tak tego nie nazwą), to taka możliwość powinna być także w innych sytuacjach. Trzeba pamiętać o tym, że w sytuacji, kiedy dziecko jest poczęte w wyniku gwałtu, jego zabójstwo jest koszmarem, w którym karę ponosi nade wszystko ten, kto jest najmniej winien. Dziecko zostaje poczęte, ono nie prosiło się na świat, ale skoro została zraniona kobieta, to zabija się to dziecko, jednocześnie po raz drugi raniąc kobietę.

 

Rozm. Marta Brzezińska