- Pytanie o początek życia ludzkiego jest niezwykle trudne – powiedział sekretarz zdrowia. – Nie jestem zwolennikiem delegalizacji aborcji. Każdy człowiek zna dowody naukowe i musi dojść do własnego zdania na temat początku życia.  Moim zdaniem jest to 12 tydzień. – dodał.


Opozycja oceniła wypowiedź sekretarza jako „szokującą” i „mrożącą krew w żyłach”.  – Wygląda na to, że torysi szykują się do kolejnego zamachu na reprodukcyjne prawa kobiet – powiedziała Diane Abott, minister zdrowia w gabinecie cieni Partii Pracy.  


- To niezmiernie niepokojące, że sekretarz zdrowia chce zająć stanowisko w sprawie reprodukcyjnych praw kobiet, które nie jest oparte na medycznych podstawach. – ciągnęła Abott.


– Mamy do czynienia z konsekwentnym ideologicznym atakiem na naukę i prawa, o które walczyły brytyjskie rodziny i kobiety. Nie ma powodów, żeby popierać redukcję okresu ciąży, w którym dopuszczalne jest spędzenie płodu – to pogląd podzielany przez środowiska lekarskie -  dodała. W podobnym tonie wypowiadała się inna polityk Partii Pracy, Yvette Cooper.


Wg brytyjskiego dziennika „Guardian” eksperci zdrowotni byli zaskoczeni zapowiedzią sekretarza Hunta. Chociaż prawie 91% aborcji dokonuje się przed 12 tygodniem ciąży, wspomniani eksperci ostrzegają, że skrócenie okresu dopuszczalności ograniczy możliwości wykrywania choroby Downa u dziecka, a to może zaskutkować „zmuszeniem kobiet do aborcji, których będą potem żałować”.


Hunt w jednym z wywiadów zaprzeczył, żeby jego zapowiedź była konsekwencją chrześcijańskich przekonań. – Są sprawy na pograniczu zdrowia i moralności, takie jak kara śmierci. Istnieje cała gama argumentów za i przeciw, ale za tym wszystkim kryje się jeszcze kwestia moralna. Sądzę, że aborcja należy do takich spraw. – powiedział brytyjski sekretarz zdrowia.


Niektórzy z zadowoleniem przyjęli zapowiedź Hunta. Nadine Dorries, deputowana torysów w Izbie Gmin, stwierdziła, że była nią „zachwycona”. Zastrzegła, że na jego miejscu poprzedziłaby zaproponowaną nowelizację prawa aborcyjnego redukcją okresu dopuszczalności aborcji do 20 tygodnia ciąży.


Lord David Alton, członek Izby Lordów i znany działacz pro life wypowiedział się w mocniejszych słowach: -  Naprawdę „szokujące” i „mrożące krew w żyłach” jest to, że pozwalamy na takie barbarzyństwo i od dwudziestu lat wciąż próbujemy stłumić otwartą debatę na temat tego, na co się pozwala za zamkniętymi drzwiami prywatnych klinik – oznajmił szlachcic.


Dwa lata temu, w trakcie kampanii wyborczej szef Partii Konserwatywnej David Cameron (dzisiaj premier) deklarował poparcie dla ograniczenia okresu dopuszczalności do 20 lub 22 tygodnia ciąży.


Jr3/G., ICN