- Nie możemy powiedzieć, że chcemy, by metoda in vitro była niedostępna w Polsce – kończyła swoje przemówienie Kidawa-Błońska. A wcześniej podkreślała, że „ilość zarodków, które mają zostać poddane zamrożeniu, powinna być decyzją lekarza i pary, która poddaje się metodzie in vitro”.
Słowa Kidawy-Błońskiej brzmią zabawnie. Oto bowiem ochroną dla zarodka (o którym mimo wielomiesięcznych rozmów nie udało się ustalić, kim jest, ma być jego zamrożenie, przechowywanie w lodówkach. Kidawa-Błońska najwyraźniej nie wie, że ochrona ta oznacza, że 40 procent z zarodków umrze w trakcie rozmrażania. Wątpliwa to zatem dla nich ochrona.
Aby lepiej pokazać to posłance można powiedzieć krótko. Jeśli ja nadal nie wiedziałbym, czy Kidawa-Błońska jest człowiekiem, to sposobem jej ochrony byłoby zapewnienie jej prawa do życia, a nie zamrożenie jej. No chyba, że posłanka sądzi inaczej, to niech się chroni i da się zamrozić.
TPT
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

