Dziennikarz pyta o godności osób pracujacych na umowach śmieciowych:

"Czy mam rozumieć słowa premiera o "śmieciówkach odzierających z godności" tak, że również osoby dobrowolnie pracujące na ich podstawie tej godności nie mają?"

A rzecznik odpowiada: "Ja całe życie pracowałam na tzw. umowach śmieciowych, na umowę o dzieło. Ale mówimy o ludziach, którzy świadomie wybrali, a premier mówił o dużej grupie ludzi, którzy pracują na takich umowach, bo nie mają wyjścia. 

Pracodawcy, by zmniejszyć swoje koszty zatrudniają ich na takich umowach, kiedy ci ludzie nie są przez te umowy chronieni. Ciężko pracują, a nie mają szansy na zapewnienie sobie emerytury. Trzeba na to spojrzeć przez pryzmat nie tych osób, które świadomie wybierają śmieciówki, ale są na nie skazane, nie mając żadnej innej możliwości."

Z jednej strony Kidawa Błońska dowartościowuje tych, którzy "wybrali", ale nie wspomina, że proponowane zmiany w ustawie dotyczącej umów śmieciowych uderza w tych, którzy "wybrali", ponieważ państwo pozwoli pożerac ZUSowie cześc z ich dochodów.

UBu/naTemat.pl