Akcje miedziowego giganta są o 30-40 proc. tańsze, niż powinny – alarmuje prezes KGHM. Jego zdaniem firma jest przez to narażona na wrogie przejęcie. Brakuje przepisów, które miałyby przed tym chronić.

Groźba przejęcia kontroli nad KGHM wbrew woli zarządu i wiodącego akcjonariusza, czyli skarbu państwa, posiadającego 31,7 proc. udziałów, jest realna – uważają członkowie zarządu spółki.

– Jesteśmy mocno niedoszacowani. Wycena KGHM na giełdzie jest o 30–40 proc. niższa niż porównywalnych spółek zagranicznych – powiedział tygodnikowi „Wprost” prezes Herbert Wirth i dodał, że koncern może stać się obiektem wrogiego przejęcia.

– Od dłuższego czasu nasza wartość rynkowa jest znacznie poniżej naszej wartości księgowej. Czas dekoniunktury jest rzeczywiście okresem, kiedy inni szukają możliwości przejęcia, a dzisiaj jesteśmy relatywnie tani i takie ryzyko potencjalnie istnieje – dodał wiceprezes KGHM ds. korporacyjnych Marcin Chmielewski.

Przyczyny kłopotów polskiego giganta to spadek cen miedzi spowodowany umocnieniem dolara i spowolnienie gospodarki Chin, największego na świecie odbiorcy surowca. Wynikom KGHM nie pomaga też wprowadzony w 2012 r. przez rząd PO-PSL podatek od kopalin. Z tego tytułu koncern co roku odprowadza do budżetu 1,5 mld zł.

Od początku tego roku akcje KGHM potaniały o 15 proc., a w ostatni piątek spadły do poziomu 91 zł.

– Potężną część udziałów, około jedną czwartą kapitału, posiadają amerykańskie spółki i fundusze, z których każdy ma mniej niż 5 proc., by nie musieć się z nimi ujawniać na giełdzie – wyjaśnia poseł Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. – Jeśli za tymi spółkami i funduszami kryje się jeden właściciel zainteresowany wrogim przejęciem, to korzystając z niskiej ceny KGHM, skupuje akcje, a kiedy ma ich więcej niż 31,79 proc., pojawia się na walnym zgromadzeniu, odkrywa karty i przejmuje kontrolę – dodaje Zbrzyzny. Jego zdaniem, przy obecnej wycenie KGHM, nowy właściciel może mieć cały koncern za mniej niż 10 mld zł. – Tyle wystarczy, by przejąć nie tylko polskie kopalnie i huty, ale też zagraniczne projekty koncernu – podkreśla poseł.

W 2010 r. rząd Donalda Tuska sprzedał 10 proc. akcji koncernu, zmniejszając w ten sposób próg udziałów, który wystarczy do przejęcia kontroli nad spółką. Pod presją opozycji rządząca koalicja uchwaliła w Sejmie ustawę, która ma chronić strategiczne przedsiębiorstwa przed wrogim przejęciem. Brakuje jednak rozporządzeń wykonawczych, co oznacza, że KGHM pozostaje bezbronny.

KJ/ „GPC”