W lutym portal Fronda.pl informował o skandalicznej reklamie wafelków „Grześki”. Jeden ze spotów promujących czekoladowy batonik przedstawiał kobietę, w domyśle mamę dwóch kilkuletnich dziewczynek, od niechcenia jedzącą czekoladowy batonik. W pewnym momencie, także jakby od niechcenia, powiedziała ona tulącym się do mężczyzny córkom, pokrzykującym „tata!”, że... nie jest ich ojcem. Konsternacja, zszokowane dziewczynki, jeszcze bardziej zszokowany ojciec, koniec klipu, kurtyna opada. Co więcej, wafelek był promowany pod hasłem: „Zobacz, skąd się biorą dzieci..., czyli Grześki w akcji. Zero bujdy!”.
Na reklamę szybko zareagowali oburzeni konsumenci a Stowarzyszenie Twoja Sprawa zaproponowało akcję słania maili do prezesa spółki Jutrzenka Colian, producenta „Grześków”. Działacze STS zwracali uwagę na to, że w dziecku reklama nie wywoła śmiechu, a raczej zdziwienie oraz konsternację i niepokój. „Zgodnie z badaniami naukowymi, dzieci do 8. roku życia nie są często w stanie rozróżnić materiałów komercyjnych od innych przekazów medialnych. Zgodnie z Kodeksem Etyki Reklamy, reklamodawcy powinni działać z poczuciem odpowiedzialności, szczególnie w reklamach, których odbiorcami są dzieci” - przypominali.
Właśnie okazało się, że akcja protestacyjna odniosła sukces, bowiem Komisja Etyki Reklamy otrzymała w sprawie spotu „Grześków” dokładnie 1273 skarg. Choć Jutrzenka Colian zapewniała, że spot będzie dostępny jedynie w internecie, w związku z czym będą go oglądać jedynie osoby pełnoletnie (doprawdy?), to KER uznała, że reklama jest obraźliwa i trywializuje więzy rodzinne. Co więcej, KER podkreśliła, że reklama jest też dostępna m.in. na YouTubie, przez co trafia do szerokiego grona odbiorców, „wykorzystując do promowania produktu zachowania nieakceptowane w sferze publicznej i niezgodne z dobrymi obyczajami”.
eMBe/Fronda.pl/Wirtualnemedia.pl
