"Nasze drogi rozeszły się dość dawno.  Twojej publicystyki – jeśli ją jeszcze uprawiasz – w zasadzie już nie śledzę, gdyż stałeś się dla mnie bez reszty przewidywalny i nieciekawy.  Od czasu polemiki  z Alainem Besanconem – której forma i poziom miał prawo zaskoczyć każdego, kto pamiętał Cię jako autora „Z dziejów honoru w Polsce” -  twoją obsesją stała się obrona  najważniejszego wyboru jakiego dokonałeś.  Tego z czasów Magdalenki i Okrągłego Stołu.  Z czasów, gdy nasze drogi Się rozeszły…" - zaczyna swój list Kelus.

Opozycjonista przekonuje, że - jak zwykle - okazał się "nadmiernie sentymentalny". "Z wszelkich sentymentów wyleczyłeś mnie w momencie, gdy polemikę ze swymi adwersarzami zacząłeś prowadzić  nie przy pomocy pióra czy klawiatury, lecz pozwów sądowych.  Moją pierwszą reakcją było zażenowanie i żal – uczucia, które nieodmiennie pojawiają się w sytuacjach, gdy osoba niegdyś  przez nas ceniona i szanowana, dopuszcza się czynów nie licujących z deklarowanymi poglądami, dorobkiem czy legendą" - pisze Kelus.

Artysta twierdzi, że początkowo próbował tłumaczyć to zwykłą "przywarą pieniactwa", która często nasila się z wiekiem. "Niestety jednak, ta charakterologiczna deformacja trafiła na sprzyjającą  koniunkturę instytucjonalną.  Nasze nieoczyszczone ze złogów komuny sądy, nie okazały się ideologicznie neutralne i zamiast oddalać absurdalnie sformułowane powództwa, zaczęły zasądzać grzywny, medialne przeprosiny i inne dolegliwości Twym adwersarzom, zachęcając Cię tym  samym do produkowania kolejnych pozwów. Co z upodobaniem czynisz" - punktuje autor piosenek "drugiego obiegu".

Kelus kieruje do Michnika pytanie, czy chce, aby jego pozwy zastąpiły praktyki peerelowskiego Urzęd Cenzury przy ul. Mysiej? "I czy zdajesz sobie sprawę z tego, że w pewnej mierze już to się stało, skoro Sędzia Agnieszka Matlak w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej orzekła, iż negatywne treści na temat Adama Michnika redaktora naczelnego Gazety Wyborczej oraz wydawcy tej gazety Agory S.A. są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (wyrok  z dnia 26 września 2005; sygn. III C 1225)" - przypomina opozycjonista.

Kompozytor przypomina, że pojawiają się kolejne zagrożenia i  nowi nieprzyjaciele wolności, a od pewnego czasu są nimi same pozwy Michnika.

Jan Krzysztof Kelus - podobnie jak p.Rafał Ziemkiewicz - jest zdania, że Michnik, pozywając swoich krytyków, zastrasza potencjalnych polemistów, działa przeciwko wolności słowa i ogranicza swobodę debaty publicznej.

"Po tym stwierdzeniu, oczekując na pozew, apeluję do wszystkich tych, którzy inwestowali lub są skłonni zainwestować w obronę wolności słowa, by podpisali się pod niniejszym oświadczeniem, lub sformułowali  oświadczenia podobne" - punetuje Kelus.

 

Cały list Jana Krzysztofa Kelusa można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika "Uważam Rze" i na portalu wPolityce.pl

 

AM