Kazik mówi w rozmowie z „Wprost”, że jego piosenka „Wałęsa, dawaj moje sto milionów" jest cały czas aktualna. - Wystarczy Wałęsę podmienić na kogoś innego, kto jest teraz przy władzy. "Coście, skurwysyny, uczynili z tą krainą" też jest aktualne. Wszystkie pasują do tej rzeczywistości. Wałęsa jest przecież nie o Wałęsie, tylko o tym, co się ludziom przed wyborami wbija do łbów. A my wszyscy jak te barany idziemy – ocenia gorzko.


Muzyk wyznaje, że przestał już chodzić na wybory. W prezydenckich głosował na Janusza Korwin-Mikkego, ale jak sam mówi, zaniechał tego niecnego procederu. Na wyborach do parlamentu był ostatnio, kiedy przegrał PiS. - Na fali paniki poszedłem. Teraz nie zamierzam – deklaruje.

 

Staszewski jest też przekonany, że Lech Kaczyński był najlepszym prezydentem. - Nie miał żadnej konkurencji w III RP. Lech Wałęsa to gość, którego można było wykorzystać w świecie, by robił PR Polsce. Natomiast jego prezydentura to porażka. Urząd prezydenta w Polsce jest pomyślany ni w c**j, ni w oko, że tak brzydko powiem. Nie może tworzyć prawa, a może je negować, ma siłę destrukcyjną – tłumaczy.

 

Zdaniem Kazika, nie do wykorzenienia jest w Polsce zjawisko upartyjenienia, czego dowiodła afera taśmowa PSL. - To najbardziej szkodliwa partia w Polsce. Choć inne partie nie są daleko w tyle. PSL robi to po prostu bardziej ostentacyjnie. W tej chłopskiej świadomości to w zasadzie zaleta, że się dba o swoich synów, o córki, pociotków... I ja im przyznaję rację, jeśli to dbanie odbywa się za prywatne pieniądze - mówi.

 

- Po takich akcjach jak ta ostatnia czuję się jeszcze bardziej okradany. Przecież płacimy wielkie podatki i one są w zasadzie zabierane przemocą, bo ich niepłacenie jest obłożone sankcją karną. Zresztą wszędzie podatki to kradzież – konstatuje muzyk.

 

eMBe/Wprost