Obok mnie siedzi młode małżeństwo - po akcencie orientuję się, że są z Południa Polski. Pytam, czy przyjechali specjalnie na konferencję. - Nie, nie, byliśmy w szpitalu. Na onkologii – odpowiada Honorata*. To jej mąż Maciej znalazł informacje o o. Bashoborze, gdy szukał tekstów o egzorcystach.

 

- Kiedy zachorowałam – mówi Honorata – coś się zaczęło ze mną dziać niedobrego. Budziłam się w środku nocy, patrzyłam na szafkę z lekami i słyszałam w głowie: zjedz je! Wszystkie! Weź tabletki i tak umrzesz, będzie im łatwiej bez ciebie. Maciek mnie wtedy pilnował, nawet w nocy woził czasem do kościoła, żebym sobie nic nie zrobiła. Potem trafiliśmy na mszę z modlitwą o uzdrowienie. Uświadomiłam sobie, że te głosy nie były moje... - mówi Honorata.

 

Kościół św. Dominika na Służewie w tym czasie napełnił się ludźmi. Wejściówki odbierano przy wejściu od samego rana. Konferencja rozpoczyna się o 10:00 modlitwą. - Proszę przedstawić się osobie stojącej po państwo lewej i prawej stronie, teraz położyć rękę na ramieniu osoby stojącej po prawej stronie - prosił Robert Tekieli. - Ojcze nasz, któryś jest w niebie - zaintonowali wierni po chwili.

 

Głównym tematem konferencji był grzech. Witold Wilk, muzyk, który poszukiwał Boga w różnych miejscach mówił: - Skoro Jezus nauczał, że głoszeniu Ewangelii będą towarzyszyć konkretne znaki, to dlaczego nigdy nie widziałem ich w kościele? Dlaczego nikt nie wstawał zdrowy podczas mszy? - zadawał sobie pytanie. Przestał więc chodzić do kościoła. Poszukiwał Boga w różnych grupach religijnych. Dopiero po latach doświadczył prawdziwej obecności Boga we wspólnocie. - Ze wszystkich cudów wymienionych w Ewangeliach, nie zdarzyło mi się jedynie chodzić po wodzie, Bóg dał mi w życiu zobaczyć wszystkie inne znaki. - A było to w Kościele Katolickim.

 

W trakcie świadectwa Krzysztofa, byłego bioenergoterapeuty, zerkam dyskretnie na Honoratę. Ona nie kryje zdziwienia, że ktoś doświadczał dokładnie tego, co ona: - Kiedy uświadomiłem sobie już w jakiej jestem sytuacji – ciągnął dalej Krzysztof - zły duch mówił mi: zabij się! Zjedź na prawo, na najbliższe drzewo! - Nie wjechał. Nawrócił się. Kilka lat modlił się o uwolnienie od złych duchów, które na początku wydawały mu się jego własną nadprzyrodzoną mocą. Był egzorcyzmowany. Dzięki temu żyje.

 

- Opętanie jest najczęściej rezultatem idolatrii, czyli grzechu przeciwko pierwszemu przykazaniu - tłumaczył ksiądz Andrzej Grefkowicz, egzorcysta. - Jest to największy z grzechów, gdy ktoś wybiera sobie innego boga niż sam Jedyny Bóg. Każdy grzech rozbija relację z Bogiem i niszczy mnie samego. Jesteśmy jak latorośle - grzech odcina nas od winnego krzewu i w ten sposób sami siebie pozbawiamy życia w wymiarze duchowym. Nie ma takiego grzechu, który nie uderza przede wszystkim we mnie - tłumaczył kapłan. Świadectwa dali także Leszek Dokowicz, Robert Tekieli i o. Aleksander Posacki.

Agnieszka Jaworska

* imiona małżeństwa zostały zmienione

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »