Premiera filmu nominowanego rok temu do Oskara odbyła się 1 grudnia i wywołał szeroką dyskusję. Opinie na jego temat są na ogół pozytywne.

Claes Arvidsson pisze w „Svenska Dagbladet” o „strzałach w tył głowy”, które „ma wciąż przed oczami”. - Wajda nazwał swój film żałobną elegią i „Katyń” nią rzeczywiście jest. Jednak jeśli nawet sam reżyser nie miał takiego zamiaru, jego film ma także wymiar polityczny – twierdzi recenzent. - Chce się płakać nad stosunkiem Rosji do sprawy zbrodni katyńskiej – uważa Arvidsson.

- „Katyń” to oddanie należnego hołdu i czci tym, którzy walczyli i oddali życie, by prawda wyszła na jaw. To także przypomnienie, jak łatwo może się zdarzyć, że historię piszą na nowo rządzący, którym zależy na tym, byśmy zapomnieli, czego się dopuścili - pisze Jaenette Gentele z tego samego dziennika. - We wszystkich filmach na temat II wojny światowej, które powstały, zbyt rzadko przedstawiano zbrodnie Związku Radzieckiego. Wybitny reżyser Andrzej Wajda nie obawia się podjąć tematu polskiej traumy – uważa Szwedka.

Krytycy podkreślają wagę filmu dla ponad 20 tys. ofiar mordu katyńskiego. - Wajda opowiada ściszonym tonem, ale z mocą, pokazuje okoliczności i daje zadośćuczynienie tym, którym się ono należy – pisze Bernt Eklund z „Expressen”. Z kolei Göran Sommerdal z I programu szwedzkiego radia uważa, iż film jest szczególnie ważny dla tych, którzy są w związani z Polską.

sks, Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »