Preferencje wyborcze katolików są dokładnie odwrotne od sympatii całego społeczeństwa. Jak wskazując sondaże w pierwszej turze ogół 30 proc. wszystkich obywateli głosowałoby na Hollanda, zaś 25 proc. na Sarkozy’ego. W drugiej turze, planowanej na 6 maja 53 proc. elektoratu katolickiego głosowałoby na dotychczasowego prezydenta (w całym społeczeństwie poparłoby go według sondaży jedynie 47 proc.), zaś 47 proc. katolików głosowałoby na kandydata socjalistycznego (59 proc. ogółu społeczeństwa). W pierwszej turze 21 proc. katolików (wobec 18 proc. ogółu społeczeństwa) gotowych jest głosować na stojącą na czele Frontu Narodowego Marine Le Pen, która kieruje tym narodowo-konserwatywnym ugrupowaniem, po wycofaniu się jej ojca Jean-Marie Le Pena. W tej sytuacji obserwatorzy sądzą, że rola katolików w tegorocznej kampanii wyborczej może się okazać kluczowa.



Przy tej okazji przypomniano, że 2/3 społeczeństwa francuskiego (64 proc.) deklaruje się jako katolicy (spośród 65,5 mln. mieszkańców). Na początku października ub. roku Rada Stała Episkopatu Francji wystosowała list do wiernych przed tegorocznymi wyborami (3 i 17 czerwca odbędą się wybory parlamentarne). Przed kilkoma dniami ukazała się także broszura z tekstami przewodniczącego episkopatu, kard. André Vingt-Trois zatytułowana „Quelle société voulons-nous? ” (Jakiego chcemy społeczeństwa). W publikacjach tych nie wskazano wprost na kogo oddać swój głos, a jak zaznaczono mają one dopomóc w formowaniu sumień, w tym zwrócenie szczególnej uwagi na obowiązek obrony życia ludzkiego i rodziny budowanej na małżeństwie kobiety i mężczyzny.

 

KAI