- Ludzie pracowali od rana do nocy, by przygotować kościół na ponowne wyświęcenie. Nocowali w namiotach i pilnowali kościoła. Do dziś zawsze kilka osób pozostaje w kościele i pilnuje – mówi kapucyn, o. Jerzy Zieliński o sytuacji świątyni pw. św. Józefa w Dniepropietrowsku. Katolicy mają się czego obawiać: w sierpniu padły ostatnie pogróżki ze strony osób związanych z dotychczasowym właścicielem, firmą Dugsberry Inc.
Związana z ukraińskimi oligarchami korporacja próbowała na tym terenie dokonać inwestycji budowlanych, zaczynając od wyburzenia świątyni. Przeciwko temu protestowali miejscowi katolicy, do których budynek należał do 1949 roku. Wtedy zagrabili go komuniści. Od tego czasu kościół miał różnych właścicieli.
Zmieniło się to 10 sierpnia tego roku, kiedy sąd przyznał budynek Kościołowi rzymskokatolickiemu. Pierwsza uroczysta Msza św. po sześćdziesięciu latach odbyła się 29 sierpnia. Przewodniczył jej bp Marian Buczek z diecezji charkowsko-zaporoskiej.
Kościół pod wezwaniem św. Józefa powstał 130 lat temu. W tym roku obchodził będzie także inne, okrągłe rocznice: 230. przybycia katolików do Dniepropietrowska, 300. - obecności kapucynów na ziemiach dzisiejszej Ukrainy, 60. - zamknięcia kościoła po II wojnie światowej w 1949 roku oraz 10. - obecności i służby kapucynów w dniepropietrowskiej parafii.
sks/Catholic-dp.org.ua/Kath.net
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

