Polską rządzą głupcy albo kłamcy. Ta bardzo smutna konstatacja jest, niestety, jak najbardziej prawdziwa. Widać to jasno w kontekście ostatnich coraz bardziej jaskrawo antykatolickich i liberalnych działań Platformy Obywatelskiej. Naszej władzy zsuwa się maska pobożności, odkrywając ohydną twarz liberalnej rewolucji. Promocja in vitro oraz Konwencji antyprzemocowej nie jest przecież niczym innym, jak zaprowadzaniem neomarksistowskich porządków.
Widzimy dziś z całą jasnością, że środowisko Platformy Obywatelskiej traktuje religię katolicką w sposób skrajnie cyniczny i instrumentalny. Wykorzystując bierność znacznej części Polaków, skutecznie wzmacnianej przez antypolskie i laickie media, Platforma w apodyktyczny sposób ruguje z przestrzeni publicznej chrześcijaństwo, zupełnie tak – choć na mniejszą jeszcze skalę – jak ma to miejsce w wzorowej w tym względzie dla liberałów Francji.
Mogą się Państwo nieco obruszyć, że ważę się nazywać rządzących Polską głupcami lub kłamcami. Na swoją obronę powiem jedynie, że to nie ja - ale Doktor Anielski. W jego traktacie o królowaniu czytamy co następuje: „Zaiste, błądzą tyrani, którzy, ze względu na ziemskie wygody, zaniedbali sprawiedliwości – zostaną pozbawieni tej wielkiej nagrody, którą mogliby osiągnąć sprawiedliwym królowaniem. I tylko głupiec lub niewierzący nie wie, że głupotą jest dla dóbr znikomych i przemijających potracić dobra największe i wieczne” (przeł. M. Matyszkowicz).
Politycy Platformy Obywatelskiej w dla wszystkich widoczny sposób przedkładają dobra doczesne nad dobra wieczne, na przykład godząc się na manipulację ludzkim życiem w imię fałszywie pojętego zaspokajania potrzeb rodziców, którzy nie mogą mieć dzieci. Wniosek, jaki stąd płynie, jest prosty. Rządzący mogą być głupcami, bo pozostając katolikami sądzą, że ważniejsze są dobra doczesne. Rządzący mogą być też kłamcami, bo choć mienią się katolikami, to tak naprawdę nie wierzą w boskość Chrystusa i odrzucają Tradycję Kościoła. Obie te możliwości są dla Polski w sposób oczywisty fatalne.
Nie ulega teraz wątpliwości, że obecnie nami rządzących trzeba odsunąć od władzy. Powinno stać się tak za sprawą nie tylko chrześcijan, ale i niewierzących. Przecież także ateiści nie chcą, by rządzili nimi głupcy lub kłamcy, tak, jak musi to mieć miejsce dzisiaj. Oznacza to wreszcie, że podczas tegorocznych wyborów wszyscy Polacy, bez względu na swoje przekonania religijne, powinni powstrzymać się przed poparciem środowiska Platformy. Leży to po prostu w interesie wszystkich uczciwych ludzi w naszej ojczyźnie.
Paweł Chmielewski
