Szpital w Sant Celoni wraz ze szpitalem Saint Joan de Deu de Esplugues de Llobregat rozprowadzały wśród pacjentek tabletki poronne RU-486. Także dwa inne, "katolickie" szpitale w Barcelonie, Sant Pau Hospital i Grandollers Hospital, miały dokonywać chirurgicznych aborcji.
Na doniesienia mediów w tej sprawie nie zareagowała archidiecezja, na terenie której znajdują się szpitale. Zapowiedziała również, że wobec placówek nie zostaną podjęte żadne środki dyscyplinarne.
Kierujący diecezją kard. Lluis Martinez Sistach nie wyciągnął też żadnych konsekwencji względem ks. Manuela Pousa, który przyznał się, że finansował aborcję, błogosławił związkom homoseksualnym i miał narzeczoną. Dopiero kiedy ksiądz opublikował książkę, w której szczegółowo opisuje swoje "dokonania", kardynał obłożył go ekskomuniką.
Diecezja wprawdzie wydała oświadczenie, w którym potępia skandaliczne praktyki rozprowadzania wśród pacjentek szpitala Sant Celoni tabletek RU-486. Nie podjęła jednak żadnych środków dyscyplinarnych wobec instytucji oraz zasiadających w jej zarządzie trzech przedstawicieli Kościoła. Oni sami nie zamierzają ustąpić ze stanowiska, prócz księdza Ignatio Fustera, który na znak protestu wobec bezczynności archidiecezji odszedł z zarządu szpitala oraz zrezygnował z funkcji proboszcza w parafii Sant Celoni.
eMBe/LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

