- Kościół egipski jest, wedle własnego określenia, „keniset es-salib”, czyli Kościołem Krzyża. Jego kalendarz zaczyna się wraz z najcięższymi prześladowaniami chrześcijan przez Rzymian za cesarza Dioklecjana – pisze w artykule dla niemieckiego katolickiego portalu internetowego Kath.net ks. Joachim Schroedel, który przewodzi wspólnocie niemieckich katolików w Kairze. Niestety, historia męczeństwa Egipcjan wciąż trwa.

Kapłan zaznacza, że jeszcze dziesięć lat temu nie dochodziło do konfliktów między muzułmanami a chrześcijanami, zamieszkującymi kraj. Współczesny islam widzi jednak proces gnilny zachodniego świata, jego sekularyzację, a także słabnące chrześcijaństwo. - Wielu muzułmanów mówi mi, że wszystkie programy dialogu służą temu, by zabezpieczyć islamowi (rzekomo) należne mu miejsce w Europie. „Chrześcijaństwo jest w Europie słabe, dlatego my przyniesiemy tam prawdziwą religię” - powiedział mi niedawno otwarcie mój muzułmański znajomy – opowiada duchowny.

Katolicki ksiądz chciałby, by prócz słów, za solidarnością zachodnich chrześcijan z egipskimi braćmi w wierze poszły także czyny. - Dlaczego przynajmniej raz mała grupa niemieckich biskupów nie mogłaby odwiedzić pierwszy zchrystianizowany kraj i jego 10-15 mln chrześcijan? My, niemieckojęzyczni katolicy z Egiptu, mamy dość czysto werbalnych oświadczeń solidarnościowych. Lot z Niemiec do Kairu trwa 3,5 godziny! Czekamy na czyny, nie na słowa! - dodaje ks. Schroedel.

1 stycznia doszło do zamachu bombowego na kościół koptyjski w Aleksandrii. W wyniku aktu terrorystycznego zginęło 21 osób, 97 zostało rannych.

sks

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »