- Masz rację chłopcze, ale jedziemy tak szybko, gdyż boimy się o zdrowie Ojca Świętego – miała do policjanta powiedzieć siostra zakonna przyłapana na piractwie drogowym. Według dziennika "Avvenire" miała za zbyt szybką jazdę zapłacić 375 euro. Ta "sensacyjna" wiadomość szybko obiegła nie tylko włoskie media. Okazuje się jednak, że główne bohaterki tego wydarzenia... nie istnieją.
Podobnie zresztą jak 41-letni ksiądz, któremu policja miała odebrać prawo jazdy z powodu jazdy pod wpływem alkoholu. Duchowny prowadził rzekomo samochód mając 0,8 promila alkoholu we krwii, podczas gdy we Włoszech dozwolone jest 0,5 promila. Kapłan miał się tłumaczyć , iż wraca ze Mszy Świętej, podczas której musiał wypić mszalne wino. Jednak zdaniem archidiecezji mediolańskiej nie pracuje w niej żaden ksiądz o inicjałach M.C, a takie podały media.
Wiadomość o "szybkich siostrach" podał dziennik włoskich biskupów "Avvenire". Informację o księdzu powtórzył natomiast za agencją informacyjną ANSA. Jak widać, dziennikarskie "kaczki" dotyczące duchownych zdarzają się nawet tam, gdzie niewielu byłoby skłonnych ich szukać - w katolickich mediach.
sks/Kath.net
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

