Przez ostatnie 5 lat, Kościół stracił 14 proc. zaufania wiernych. To dużo. Czy w Kościele, hierarchii jest jakaś refleksja odnowy, zmiany tej sytuacji?
- Chciałbym mieć nadzieję, że tak, że biskupi to rozważają, rozeznają i modlą się w tej kwestii. Ale w ciągu całego mojego życia jako kapłana rozmawiałem z biskupem raz przez pół godziny, przy śniadaniu na Forum Charyzmatycznym. To jest cały mój kontakt z biskupami. Nie mówię o wizytacjach w parafii, ale nawet wtedy nie rozmawiałem osobiście. Jeśli ja mam taki kontakt, to jaki ma inny wierny? Nam potrzeba wyjścia hierarchii i duchownych do ludzi. Pasterz ma być pasterzem, znać swoje owce, a my się nie znamy. Może dlatego biskupi traktowani są bardziej jak politycy, a nie jak pasterze? Może dlatego to zaufanie do Kościoła spada, bo do polityków też spada. Może dlatego, że w trudnym czasie nie czujemy tej troski. To jest też pytanie do księży, czy oni są dla wiernych, jak był Jan Paweł II dla całego świata? On był wzorem kapłana. Powinniśmy trochę bić się w piersi. Jak zaczniemy się zmieniać, bardziej otwierać, to zostanie to dostrzeżone.
Polityka podzieliła polski Kościół, że ten biskup jest za PO, a ten za PiS i tylko ten mi jest wygodny? Tamtego platformersa nie będę słuchał. Jest mi obcy?
- My mamy niedaleko swojego kościoła sklep, w którym sprzedają świadkowie Jehowy. Tam, jak w żadnym innym sklepie mówią mi „Szczęść Boże”. Ktoś z zakonników kiedyś im pomógł i oni mają za to do duchownych szacunek. Nie ważne są poglądy polityczne biskupa, ale to jaki jest dla ludzi. Jeśli głosi Jezusa Chrystusa, zna ludzi, to będzie miał ich szacunek. To jest też moje zadanie i innych duchownych. Jak będziemy tworzyli wspólnotę w parafii, wspólnotę w diecezji, to będzie szło to w dobrą stronę. Czy dziś św. Paweł napisałby list do Kościoła w Gliwicach, albo Kościoła w Warszawie? Kto czułby się jego adresatem? Pisany do Tesaloniczan był dla mieszkańców Tesalonik. Tam była jedna wspólnota.
Patrzy ojciec z optymizmem w przyszłość?
- Tak, bo znam apokalipsę i wiem, że się to skończy happy endem, ale z drugiej strony to, po czym on nastąpi, powoduje u mnie umiarkowany optymizm. Chciałbym wytrwać przy Bogu, być jednym z tych, o których Jezus mówi, że kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony. Najciemniej jest przed świtem i może teraz jest ten okres.
Koniec.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

