Na portalu deon.pl Piotr Żyłka opublikował tekst pt. „Jeszcze Kato-lewica nie zginęła”, poświęcony magazynowi „Kontakt”. W skład tego pisma wchodzą (by wymienić tych najbardziej anty-ortodoksyjnych): Jan Turnau, ojciec Oszajca, czy Bohdan Cywiński. Pozostali piszący to przeważnie młodzież studiująca, która chce wywołać dreszcz emocji w polskim katolicyzmie. A co tak naprawdę czynią? Wystarczy przeczytać notę redakcyjną na ich stronie internetowej, by zrozumieć, że nie ma co się cieszyć, że kato-lewica jeszcze oddycha: „Pisząc o Kościele zachęcamy, by w swojej nauce podejmował tematykę tych wyzwań, zagrożeń i szans stojących przed jego wiernymi, a nie ograniczał się do, często jałowych, sporów dotyczących na przykład etyki seksualnej”.
Bycie katolikiem to odpowiedzialność za Kościół, jak również wierność nauce Jezusa Chrystusa, której strażnikiem jest Papież. Ten, który poświęca etyce seksualnej tyle samo miejsca, co Jego poprzednik, błogosławiony Jan Paweł II. I to nie ze względu na jakieś fobie, ale dlatego, że etyka seksualna stała się dziś wyzwaniem bardzo istotnym dla ratowania ludzkich dusz. Czytając nowy numer „Kontaktu” z ojcem Oszajcą, jako ikoną tego środowiska, mam wrażenie, że niektórzy z tzw. postępowych katolików chcą zbudować raj na ziemi własnymi siłami. Chrystus jest na drugim planie, liczy się człowiek. Ojciec Oszajca to postać bardzo tragiczna, stojąca w sprzeczności z nauczaniem Papieża Benedykta XVI odnośnie np. homoseksualizmu (zob. tekst ks. Dariusza Oko), stawianie go w roli autorytetu jest niewłaściwe, powinien pozostać jak najdalej od spraw publicznych i wpływu na młodzież. Nie chcemy w Polsce teologii wyzwolenia. Chcemy wierności ortodoksji. A poczucie obywatelskie o jakie troszczy się redakcja „Kontaktu” niech spełnia się w niesieniu pomocy potrzebującym a nie w ideologii, która oddala ich całkowicie od wierności Kościołowi.

