Jeżeli Kataryna otrzyma pismo z prośbą o dane na potrzeby procesowe, poda je. - Nie jestem oczywiście na tyle naiwna, by wierzyć, że to zostanie między nami. Nie wierzę w dyskrecję i dobrą wolę Czumy i jego syna pod tym względem. Siłą rzeczy będzie to już moje oficjalne ujawnienie się przed wszystkimi – mówi Kataryna.
Jeśli do tego dojdzie, to poznamy nie tylko jedną z najbardziej elektryzujących polityków i dziennikarzy polskich blogerek, ale jednocześnie będzie to także koniec bloga Kataryny. - Nie mogę sobie wyobrazić pisania tego, co piszę i robienia tego, co robię zawodowo. Tego się nie da połączyć. A z bloga jest mi łatwiej zrezygnować. Zresztą anonimowość daje mi ogromną swobodę. Bez tego założyłabym sobie kaganiec, żeby nie narazić się na procesy. I tak więc, to byłby koniec bloga.
Blogerka dopytywana o to, dlaczego nie mogłaby pisać swojego bloga po ujawnieniu danych, utrzymuje, że to niemożliwe. - Kilka lat temu, zanim jeszcze zaczęłam pisać bloga, a tylko udzielałam się na forum "Gazety Wyborczej" jako Kataryna, ostro krytykowałam tam Roberta Kwiatkowskiego, ówczesnego prezesa TVP. W tym samym czasie spotkałam go w realu w mojej pracy. Oczywiste jest, że gdyby wiedział, kim jestem, zupełnie inaczej wyglądałoby to nasze spotkanie.
Według wielu teorii spiskowych Kataryną mieli być m.in. dziennikarze: Robert Mazurek, Katarzyna Kolenda-Zaleska, Luiza Zalewska, Mikołaj Lizut, Rafał Ziemkiewicz, albo politycy: Iwona Śledzińska-Katarasińska czy Jan Rokita. Swego czasu Krzysztof Leski ocenił, że Kataryną jest być może nawet kilka osób. Jak ustalili dziennikarze "Dziennika", Kataryna to kobieta mieszkająca pod Warszawą, pochodzi z Rzeszowa, ma 38 lat i intrygujący głos.
JaLu/DZ
Zobacz także:
Syn ministra Czumy straszy sądem najsłynniejszą blogerkę w Polsce
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

