Walentynki, owszem. Kartka, ciastko, prezencik. Ale św. Walenty to coś więcej. Św. Walenty to masowe udzielanie sakramentów. Gdzie się da i ile się da. Całkowicie nierozsądnie.
Małżeństwo w naszych czasach stało się niesłychanie rozsądne. Ludzie muszą mieć pewność, stabilność i wewnętrzne przekonanie, że to już czas i pora... Św. Walenty udzielał ślubu ludziom, którzy nie mieli żadnej z tych rzeczy. Wbrew zakazowi cesarza, który chciał aby młodzi ludzie myśleli raczej o wojsku i państwie niż rodzinach, Walenty z narażeniem życia pomagał każdemu, kto tylko zgłosił, że chce wziąć ślub.
Jakby tego było mało, postać św. Walentego łączona jest jeszcze z uzdrawianiem epileptyków. Prawdopodobnie nastąpiło tutaj zlanie się co najmniej dwóch (jeśli nie trzech) Walentych w jedną postać. Ale nie szkodzi. Do patrona masowo udzielanego sakramentu małżeństwa pasuje to znakomicie.
Dozgonne małżeństwo jest czymś wysoce nierozsądnym, niewygodnym i nienaukowym. Dozgonne małżeństwo i powinno być zakazane. Jeśli więc chcecie spokojnego mieszczańskiego życia, to nie żeńcie się i nie miejcie dzieci. A jak już Wam zdarzy się takie głupstwo, rozwódźcie się czym prędzej.
Małżeństwo sakramentalne jest dla wariatów, którzy odrzucają mieszczańskie protezy.
14 lutego lepiej więc potraktować poważnie. I jeśli ktoś jest gotów, posłać ukochanej raczej pierścionek niż ciastko, które i tak po pięciu minutach zostałoby schrupane.
Mateusz Matyszkowicz
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




