Michał Karnowski: Decyzja szefa MON ws. księdza pułkownika Sławomira Żarskiego wygląda na oczywisty odwet i zemstę. Ordynariat polowy to jest struktura zależna od wojska, a więc i od prezydenta. Ja bym jeszcze może i zrozumiał, gdyby kazanie ks. Żarskiego dotykało w jakikolwiek sposób prezydenta Komorowskiego, gdyby było dla niego obraźliwe albo niegrzeczne. W tej sytuacji jednak mieliśmy do czynienia z pełnym troski spojrzeniem na sprawy Polski. Słowa duchownego w żaden sposób nie były agresywne.

Kapłani również po to są, by mówić rzeczy idące pod prąd. Rzeczy, które odwołują się do wartości ewangelicznych w życiu publicznym. Zwłaszcza jeśli homilie głoszone są do polityków, a tak przecież było 11 listopada.

Cała sprawa pokazuje, jak bardzo specyficzne jest postrzeganie przez ludzi wywodzących się z PO wezwań do pojednania i miłości, wezwań, żeby się nie kłócić, zakończyć wojnę polsko-polską. To ma polegać tylko i wyłącznie na chwaleniu władzy. Media już pełnią w przygniatającej większości funkcję chwalczą a nie kontrolną. Teraz widać, że i Kościół ma się tym zająć.

Politycy Platformy Obywatelskiej ostatnio często oskarżali i atakowali innych za rzekome wykorzystywanie Kościoła. W historii płk. Żarskiego widać jednak wyraźnie, kto nie szanuje autonomii Kościoła w Polsce. To bardzo smutne.

Kłopoty ks. Żarskiego mają być sygnałem dla księży, żeby pewnych tematów w swojej działalności nie podejmowali. Sądzę jednak, że polski Kościół umie mówić prawdę. Udowodnił to wielokrotnie. Wielu kapłanów się nie podda takiej presji. Jest to jednak jasny sygnał, że władza chce rządzić i w tym obszarze. Że to nie jest sfera, którą chce wyłączyć z obszaru swojej dominacji i monopolizacji.

Not. żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »