Generalnie jeden sondaż – myślę tu o dzisiejszym sondażu GfK Polonia dla „Rzeczpospolitej”, w którym PO ma poparcie 45 proc. badanych (spadek o - 9 pkt.) a PiS 30 proc. poparcia (wzrost o 4 pkt.) w porównaniu do badania z grudnia zeszłego roku - nie czyni trendu, ale mamy też inne badania, które rzeczywiście pokazują, że Platforma traci. Moim zdaniem najbardziej symptomatyczny był sondaż TNS OBOP sprzed paru dni – a przypomnę, że jest to pracownia, która się najmniej myliła we wszystkich badaniach wyborczych, robi to na największej grupie badawczej i mam wrażenie, że ta grupa jest najlepiej dobrana. W tymże sondażu TNS OBOP Platforma również miała najsłabszy wynik od początku tych badań – a są one robione dla programu Forum od połowy 2009 roku. Myślę, że możemy zatem uznać, iż spadek poparcia dla PO ma już faktycznie miejsce. Na pewno mamy tu splot wielu czynników – te kilkanaście ostatnich dni to jest czas bitwy o OFE i narażenie się przez PO części mainstreamu i części biznesu w Polsce. Zmieniając te zasady rząd dotknął bardzo poważnych interesów, dużych pieniędzy, które komuś zabiera, a zatem przełożyło się to na krytykę medialną. Na pewno jakieś znaczenie mają też wyraźne już pęknięcia w samej Platformie, widać, że ludzie czują, iż partia ta nie jest jednolita, wyczerpuje się też jej paliwo antypisowskie - po trzech latach sprawowania władzy wyborcy mają poczucie, że zwalanie wszystkiego na PiS jest niesmaczne i przestają zwracać na to uwagę.

Ale oczywiście, przede wszystkim te zmiany w sondażach przypisuję raportowi MAK. Jakby nie opisywać, jakby nie uciekać od rzeczywistości, jakby nie tłumaczyć, to fakty są takie, że to Donald Tusk wybrał drogę postępowania po tragedii smoleńskiej, to on i jego ludzie przekonywali nas, że warto zaufać Rosjanom, a dzisiaj okazuje się, że zostaliśmy oszukani, i to mówią także sami politycy Platformy. Polacy mają wrażenie, że tutaj Tusk w tej sprawie po prostu zawiódł i stąd zmiana w sondażach.

To się oczywiście może zmienić, Platforma jest mistrzem w takim odwracaniu uwagi, przerzucaniu tematów, ale trochę jest też tak, jak w sprawie PKP – rządzenie nie jest wyłącznie piarem. Generalnie technika ta się opłaca, ale bywają sytuacje, w których to się mści – w przypadku śledztwa smoleńskiego i Rosjan mieliśmy do czynienia z taką właśnie sytuacją.

Niestety, polska rzeczywistość jest rzeczywistością drastycznej wręcz nierównowagi medialnej, sytuacji, w której za te same rzeczy PiS wali się kijami bejsbolowymi po głowie, a Platformę drapie - może nawet krytycznie - ale jednak piórkiem za uszkiem. To powoduje, że bardzo trudno jest opisywać politykę w oderwaniu od tej sytuacji, dlatego że ludzie pozbawieni informacji rzetelnej, wielopunktowej, różnorakiej nie mają możliwości dokonania wyboru uczciwego. Tutaj rzeczywistość jest bardzo zachwiana. W obszarze mediów mamy do czynienia z trendem kierującym się ku wygaszaniu innych ośrodków informacyjnych czy opiniotwórczych, przecież też bardzo niewielkich. Fronda.pl też pisała o dziennikarzach, którzy tracą pracę, o przejmowaniu kolejnych programów przez zwolenników Platformy, a jeszcze innych programów kasowaniu. To powoduje, że ludzie będą wiedzieli jeszcze mniej. Ta przestrzeń manipulacyjna niestety się nie zmniejsza, a raczej jeszcze bardziej zwiększa. Są media, które wchodzą niczym „w kisiel”, z radością rzucając się na wszelkie „wrzutki” Platformy, a jeżeli trzeba, to i same coś wymyślają.

Można media oczywiście ominąć i tutaj PiS ma bardzo dużo do zrobienia, jak i zresztą każda inna partia opozycyjna. Jednakże skoro przekaźnik informacji jest koślawy, jest wykrzywiona rzeczywistość, to trudno jest mówić uczciwie, co PiS zrobi i czy ludzie to zobaczą, bo być może ludzie tego nie zobaczą, a jeśli zobaczą, to w krzywym zwierciadle. Tu jestem dość sceptyczny. Mam poczucie, że ta różnica w sile i posiadaniu pewnych zasobów politycznych, które są bardzo ważne, tzn. przychylność niektórych mediów, przełożenie na środowiska opiniotwórcze, czy te, które są zapraszane do mediów elektronicznych, jest zdecydowanie po stronie jednej strony politycznej. Tutaj PiS jest na bardzo, bardzo słabej pozycji i w większości teren jest opanowany przez zwolenników PO. Różnica jest tak duża, że ja bym nie prognozował na razie jakiegoś trwałego skoku PiS.

Jarosław Kaczyński gdy mówi, że PiS przeżył, że wszystkie te prognozy o jego rychłym końcu okazały się nieprawdziwe, ma absolutną rację. Prawo i Sprawiedliwość wciąż jest i będzie największą główną partią opozycyjną. Ale czy zdoła przekonać do siebie tylu Polaków, aby wygrać wybory? Tego nie wiem, patrzę na to z dużym dystansem i bynajmniej - w przypadku sceny politycznej - nie prognozowałbym jakiejś drastycznej zmiany.

Not. roja

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »