Mówiąc o porażce Obamy, kard. Rodríguez podaje przykład handlu narkotykami, która w czasie kampanii wyborczej była jednym z głównych tematów. - W Białym Domu już do tego tematu nie powracano. W konsekwencji w Ameryce Środkowej triumfuje dziś „narkopolityka”. Meksyk jest kontrolowany przez kartele narkotykowe, handel narkotykami to główna gałąź gospodarki wielu krajów, ogromne kapitały. Ale Biały Dom nie chce się tym zajmować, świat zresztą też nie – tłumaczy honduraski hierarcha.
W przekonaniu przewodniczącego Caritas Internationalis najpilniejszym zadaniem jest reforma Organizacji Narodów Zjednoczonych. - Dziś jedyną racją jej bytu wydają się być presje na rządy krajowe, by legalizowały aborcję i związki gejowskie. Nigdy nie widziałem, by ONZ z podobnym zapałem starał się walczyć z narkotykami i ubóstwem czy zabiegał o realizację Milenijnych Celów Rozwoju, które swoją drogą przepadły już na dobre – mówi kardynał.
Jego zdaniem światu brakuje dziś dobrych liderów oraz globalnej wizji rozwoju. Od lat staczamy się w dół – zaznacza. – Liczby przemawiają przeciwko nam. Ludzkości żyje się coraz gorzej. Globalizacja w niczym nie pomogła, a kryzys nie przyniósł opamiętania. Powróciliśmy do tych samych spekulacji finansowych, bez żadnych ograniczeń. Co gorsza, przedmiotem spekulacji stały się również produkty pierwszej potrzeby, jak żywność i woda, które powinny być chronione przez rządzących. Jednakże w rządach brak dziś ludzi wartościowych. W większości krajów nie głosuje się dziś na lepszego, ale jedynie na mniejsze zło. Świat kieruje się zasadą „ratuj się kto może” – ocenia kard. Rodríguez.

