Katolicki prymas Anglii i Walii jako jeden z neokardynałów uczestniczył w konsystorzu o rodzinie. Zaznaczył on, że owocem aktualnej dyskusji o miejscu rozwodników w Kościele powinien być powrót do pewnej postawy względem Eucharystii, którą on sam pamięta ze swej młodości. Czyli?

„Postawienie niemalże znaku równości między byciem prawowiernym katolikiem i przystępowaniem do komunii nie jest wcale takie oczywiste – powiedział kard. Nichols. – Kiedy ja byłem młody, podchodzono do Eucharystii z większą rezerwą, czuliśmy, że przystąpienie do komunii czegoś od nas rzeczywiście wymaga. To był szczyt życia chrześcijańskiego. Trzeba znaleźć sposób na to, by ludzie mogli owocnie przeżywać swoją wiarę w Kościele, nawet jeśli z publicznych powodów, które wszyscy rozumiemy, nie mogą przystępować do komunii. Takie rozumienie Eucharystii musimy odkryć na nowo. Z drugiej strony nie można z góry zakładać, że jeśli czyjeś małżeństwo się rozsypało i rozpoczął on nową relację, to automatycznie zmienia się jego stosunek do Kościoła. Z naszych dwudniowych dyskusji jasno wynikało, że musimy bardziej pozytywnie podchodzić do takich ludzi i szukać dla nich możliwych rozwiązań, nawet jeśli oni sami nie bardzo w to wierzą. Zbyt łatwo zakładamy, że rozbicie małżeństwa jest czymś ostatecznym. Trzeba pamiętać, jak wielkiej trzeba wolności, by zawrzeć ważne małżeństwo, i nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków”.

Zgadzam się ze sformułowaniem kardynała, by osoby po rozwodzie mogły owocnie uczestniczyć w wierze Kościoła katolickiego. Również bardzo celnie kardynał powiedział o Eucharystii. Dziś do Komunii Świętej lgną wszyscy parafianie podczas Mszy Świętej, niektórzy z nich robią to automatycznie, bez pełnego zrozumienia czym jest Ciało i Krew Chrystusa. Przykład z brzegu: wielu moich rozmówców jakich spotkałem, nie spowiada się z używania antykoncepcji bo nie uważają jej za grzech, oraz nie odczuwaja żadnego wyrzutu sumienia. I idą przyjmować Komunię Świętą. Podobnie rzecz się dzieje w wolnych związkach: młodzi ludzi mieszkają razem bez ślubu i w niedzielę przyjmują Komunię Świętą  (bez spowiedzi, gdyż nie uważają że mieszkanie razem, dzielenie wspólnie jednego łoża to grzech śmiertelny). Odnośnie osób rozwiedzionych, żyjących w kolejnym związku sprawa jest trudna, ale i Kościół musi za wszelką cenę przypominać, że droga do Królestwa Bożego nie jest usłana różami, ale wchodzi się do Nieba poprzez wąską bramę.

SM/Radio Watykańskie