"Franciszek chce, byśmy badali nowe ścieżki. Nie zawsze trzeba czekać tak długo, aż ruszy duży tankowiec" -mówił w tym tygodniu w niemieckim Fryburgu emerytowany kardynał Karl Lehmann, jeden z najbardziej cenionych liderów katolickich progresistów.
Lehmann mówił w ten sposób oczywiście o zmianach w Kościele katolickim, jak zwykle w kontekście toczących się sporów między innymi o sprawę rozwodników w nowych związkach. Jako "duży tankowiec" opisał zapewne Kurię Rzymską. Ta wypowiedź to swoiste rozwinięcie słów kardynała Marxa, według którego Kościół katolicki w Niemczech "nie jest filią Rzymu". Wszystko to ma zachęcać niemiecki episkopat do przedsiębrania odważnych (heretyckich?...) reform, bez czekania na decyzję Stolicy Apostolskiej.
Kardynał Lehmann apelował także o poluzowanie celibatu. Przekonywał, że nie ma żadnego powodu, by nie wyświęcać na kapłanów stałych, żonatych diakonów, którzy mogliby wówczas być ogromnie pomocni Kościołowi katolickiemu.
hk/Katholisch.de
