Metropolita krakowski podkreślał, że rodziny przychodzą do Kalwarii, gdyż leży im na sercu trwałość małżeństw i rodzin. - Każdy rozwód to przecież rana zadana miłości i wierności – stwierdził. A dalej podkreślił, że chrześcijanie muszą otaczać stałą troską poczęte i nienarodzone jeszcze życie. I postawił pytanie, czy wystarczająco pomagamy matkom oczekującym potomstwa? - Czy prawodawstwo polskie nie mogłoby zrobić więcej w tym zakresie, by sprawiedliwiej i solidarniej rozłożyć ciężar związany z wychowaniem młodego pokolenia Polek i Polaków? Czy nie stać nas na dalekowzroczność, na bardziej hojną i prorodzinną politykę? – pytał.
- Broniąc jednak godności osoby ludzkiej, a także każdej poczętej istoty ludzkiej, zwanej zarodkiem, nie możemy się nigdy godzić na sięganie do metody zwanej in vitro – powiedział kardynał. Dodał, że trzeba szukać innych dróg rozwiązywania tego bolesnego problemu, zgodnych z prawem naturalnym, broniących poczętego życia, nawet jeżeli wydaje się ono takie niepozorne.
Odnosząc się do sporu o krzyż kardynał podkreślił, że „dla uczniów Jezusa krzyż jest znakiem zbawienia, jakiego dokonał On umierając zawieszony między niebem i ziemią”. – Od wieków krzyż stał się również symbolem najwyższych wartości ludzkiego życia, takich jak miłość i gotowość do ofiary, do uczynienia z życia daru dla innych – dodał. Zdaniem hierarchy krzyż ma prawo obecności w naszej przestrzeni publicznej, bo z niego wyrosła nasza cywilizacja i kultura.
Spór o krzyż na Krakowskim Przedmieściu - jak zaznaczył kardynał - uświadomił, że krzyż może stać się łatwo narzędziem, a nawet „zakładnikiem” do osiągania innych celów, nawet słusznych. - Nie możemy dać na to przyzwolenia, ale nie możemy się również zgodzić z tendencjami odżywającymi w Europie, by marginalizować krzyż i usuwać go z naszego życia społecznego – apelował kardynał. Dodał, że Europa bez krzyża traci swoją tożsamość, bo odcina się od swoich korzeni, z których wyrosła jej kultura i podstawowe wartości.
TPT/Wiara.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

